piątek, 8 maja 2015

INFORMACJA !

PROSZĘ, NIE OLEWAJCIE TEGO POSTA! :)

Kiedy już "All Yours Baby" dobiegnie końca, chciałabym napisać drugie opowiadanie i w tym potrzebuje waszej pomocy.
Wolicie Justina Bad Boya i dziewczynę, którą poznaje w szkole podczas nowego roku szkolnego lub Sławnego Justina i Belieber czy też Sławnego Justina i modelkę będącą jego fanką lub zwykłą modelkę, jest też wersja Justin jako prześladowca.
Przyjmuje również wasze propozycje. :)
Mam nadzieje, że jest ktoś zainteresowany tym abym napisała drugie ff, no chyba że piszę aż tak źle. 

Co do "All Yours Baby" czeka nas jeszcze sporo rozdziałów, więc spokojnie, ale malutkimi kroczkami zbliżamy się coraz bliżej końca. :(
Pojawią się jeszcze jakieś dwa spokojne rozdziały, a potem trochę namieszam. 

Liczę na to, że ktokolwiek odpowie na wymagania co do nowego fanfiction i że tego nie olejecie. :)
W razie jakiś pytań, kontakt:
ASK.FM : @allyoursbabyx
TWITTER: @allyoursbabyx
Pozdrawiam xo


NOWY ROZDZIAŁ W NIEDZIELE! :D

wtorek, 5 maja 2015

Rozdział 24: Nie skończy to się dla Ciebie dobrze.

Kathe POV'

Brunetka zatrzymała się przed jakąś wystawą i zaczęła jej się przyglądać.
Bez zastanowienia ruszyłam w jej stronę i słyszałam tylko jak Nicol wykrzykuje moje imię ale nie zwracałam na to większej uwagi i idę przed siebie.
Podeszłam do dziewczyny i złapałam ją za ramię.
-Cześć... Elly.-uśmiechnęłam się słodko ale tak naprawdę miałam ochotę w tej chwili przywalić jej w twarz.
Nicol stanęła obok mnie bez słowa, chyba przypominając sobie kim jest stojąca przed nami dziewczyna.
-Ooo...hej. Posłuchałaś mojej rady?-zapytała i uśmiechneła się sztucznie.
Oh...czyli przechodzimy od razu do konkretów?
-Taaak, no jasne.-zacisnęłam szczękę, ale nie chciałam pokazać nic po sobie. Cóż, na razie.
-To dobrze. Justin, to dupek. Nie zasługuje na nas. Jestem pewna, że znajdziesz innego, lepszego faceta.
To Chyba Ty Nie Zasługiwałaś Na Niego!!-pomyślałam.
Nie wytrzymałam i zrobiłam krok w jej stronę.
-Posłuchaj mnie...-warknęłam. -Jeśli myślałaś, że pojawisz się od tak i rozpierdolisz to co jest pomiędzy mną a Justinem tylko dlatego, że wyrzucił się na bruk ponieważ ty zdradzałaś go po miesiącu związku z nim to się grubo mylisz. To ty nie zasługiwałaś na niego i radzę Ci odpieprz się od niego raz na zawsze inaczej rozpierdzielę ci tą śliczną buźkę i jestem pewna, że nie będzie już ona taka piękna. Rozumiesz?-syknęłam
Całkiem możliwe, że Justin nauczył mnie paru rzeczy np.... Jak komuś grozić.
-O czym ty mówisz?-zapytała.
-Och... nie udawaj niewiniątka. To ty puszczałaś się po klubach będąc z Justinem. A to jemu próbujesz rozpierdolić związek, bo cię wyrzucił. Jesteś nienormalna! Chodzi Ci o kasę, to do niej chciałaś się dostać będąc z Justinem. No bo w końcu jest potworem i nie da się go kochać i byłaś z nim tylko dla pieniędzy. Nie to mu powiedziałaś?-zaciskałam pięści starając się jakoś uspokoić i nie rzucić się na nią tu i teraz.
-Zgadza się. A ty byłaś taka naiwna, że prawie uwierzyłaś lasce, której nigdy nie widziałaś wcześniej na oczy. Zwierzył Ci się, och jakie o słodkie. Ale wiesz co?... Świetnie się bawiłam przygotowując się na to, aby rozpierdolić jego związek. Ale nic się nie działo, kompletne nic. A gdy pojawiłaś się ty, to była świetna okazja, żeby się na nim zemścić. Żeby cierpiał!-uśmiechneła się zadowolona z siebie.
Zrobiłam krok w jej stronę i nie przejmując się tym, że po galerii kręcą się ludzie uderzyłam ją mocno w twarz, tak że jej głowa przekrzywiła się na bok.
-Ja nie żartuje... Odwal się od niego, bo inaczej nie skończy to się dla Ciebie dobrze.
-A weź sobie tego dupka. Jesteście siebie warci.-jęknęła trzymając się za policzek.
-A żebyś wiedziała że wezmę, zdziro.-uśmiechnęłam się słodko i złapałam za rękę Nicol kierując się w kierunku wyjścia z galerii.
Jestem przekonana, że jeśli zobaczę ją gdzieś, kiedyś raz jeszcze, nie skończy się to tylko na policzku, ale na czymś o wiele gorszym.
-Dałaś jej popalić.-usłyszałam głos Nicol, kiedy wychodziliśmy na parking.
-Chyba jeszcze nigdy, tak nie podskoczyło mi ciśnienie. Miałam ochotę wydłubać jej oczy.-westchnęłam, starając się nie psuć sobie reszty dnia tą zdzirą.
-Ale naprawdę, poradziłaś sobie.-uśmiechneła się szeroko
-Bronie tego co swoje.-odwzajemniłam lekko uśmiech.
-Zauważyłam.-zaśmiała się i odblokowała samochód.
Wrzuciłam torby, które nosiłam na tylne siedzenie i usiadłam na miejscu pasażera.
-No to zawierz mnie do domu, bo musisz się przygotować na swoją randkę a jest... -wyjęłam telefon z kieszeni i sprawdziłam godzinę.-prawie 19.
-A może pomożesz mi?-zapytała
-Wiesz co, nie obraź się, ale wolałabym być u siebie w domu. Boli mnie głowa.-westchnęłam
-Okay, nie ma sprawy.-uśmiechneła się i odpaliła samochód wrzucając przed tym torby z zakupami do tyłu.

Po około 25 minutach byliśmy przed moim domem. Droga zajęła nam dłużej niż powinna, ale to dlatego, że jest już dość późno i ludzie wracają z pracy czy skąd tam chcą.
-No to pa.-pocałowałam ją w policzek.-Udanej randki.-mrugnęłam i wysiadłam z samochodu.
Otworzyłam tylne drzwi i wyjęłam swoje torby.
Nicol odjechała a ja przełożyłam torby do jednej ręki i wyjęłam klucze z kieszeni.
Na dworze nie było wcale tak ciepło i od czasu do czasu zawiewał chłodny wiatr odbijając się gęsią skórką na moich nogach.
Otworzyłam drzwi jedną ręką i weszłam do środka zamykając je za sobą nogą.
Zapaliłam światła a klucze zawiesiłam na wieszaku, tam gdzie zazwyczaj.
Weszłam po schodach do swojego pokoju i wyjęłam ubrania z toreb wkładając je do szafy.
Torby złożyłam i schowałam.
Wyjrzałam przez okno i odetchnęłam z ulgą kiedy zauważyłam samochód Justina na podjeździe.
Wrócił! Całe szczęście!
Zeszłam na dół i zamknęłam drzwi, no bo w końcu jestem sama w domu, nie?
Wróciłam do swojego pokoju i wyjęłam z szafy koszulkę i spodenki.
Z komody wyjęłam bieliznę i weszłam do łazienki.
Zdjęłam z siebie ubrania i wrzuciłam je do kosza.
Odkręciłam wodę i poczekałam chwilę aż osiągnie odpowiednią temperaturę po czym weszłam pod prysznic.
Umyłam ciało różanym żelem pod prysznic a włosy kokosowym szamponem.
Zakręciłam wodę i wyszłam z pod prysznicu, zrelaksowana.
Wytarłam się w ręcznik i założyłam na siebie bieliznę i piżamę.
Rozczesałam włosy, wysuszyłam je i związałam.
Wzięłam telefon który położyłam na szafce obok umywalki kiedy się rozbierałam i wyszłam z łazienki.
Zeszłam na dół i weszłam do kuchni w celu przygotowania sobie czegoś do jedzenia.
Wyjęłam z lodówki pomidor, ser żółty, ogórek i zabrałam się za robienie kanapek.
Kiedy już moja kolacja była gotowa zabrałam ją ze sobą na górę i zgasiłam światła.
Położyłam talerzyk z kanapkami na szafce nocnej a obok niego telefon.
Włączyłam telewizje i zostawiłam na jakimś filmie, który akurat leciał.
Chwyciłam pierwszą kanapkę i zaczęłam ją jeść.

Po zjedzonej kolacji, i jeszcze jakimś godzinnym siedzeniu przed telewizorem położyłam się spać, ponieważ moja głowa bolała coraz bardziej.
Przytuliłam się mocno do poduszki i zakryłam kołdrą, aż po samą szyje.


Poczułam straszny ból brzucha.
Zwinęłam się w kulkę na łóżku i złapałam za brzuch, pojękując od czasu do czasu.
Przekręciłam się na drugi bok, nadal trzymając się za brzuch.
Na zegarku na szafce nocnej dostrzegłam 7:20am.
Miałam ochotę strzelić sobie w twarz kiedy zauważyłam na prześcieradle czerwone plamy.
Kiedy brzuch przestał boleć tak mocno wstałam z łózka i zdjęłam prześcieradło.
Z szafy wyjęłam spodenki 3/4 i szary T-shirt oraz czystą bieliznę.
Weszłam do łazienki i zdjęłam z siebie brudne piżamy i wrzuciłam je razem z prześcieradłem do kosza.
Włączyłam prysznic i weszłam pod niego nie czekając aż woda się ociepli.
Skrzywiłam się w pól po raz kolejny kiedy brzuch zabolał kolejny raz a gdy tylko ból ustał zabrałam się za mycie.
Umyłam się brzoskwiniowym żelem pod prysznic i zakręciłam wodę.
Wytarłam się i założyłam bieliznę i ubrania oraz wykonałam dodatkowe czynności jęcząc w duchu, dlaczego matka natura nie obdarzyła facetów tym problemem. Nie wystarczy już, że kobiety muszą cierpieć przy porodzie?
Weszłam do pokoju i skierowałam się do pomieszczenia po drugiej stronie korytarza gdzie w szafce znajdowały się czyste prześcieradła.
Zabrałam jedno i wyszłam z pokoju.
Wróciłam do pokoju i założyłam prześcieradło.
Zeszłam na dół i wstawiłam wodę na herbatę.
Otworzyłam szafkę nad kuchenką i uśmiechnęłam się szeroko kiedy zauważyłam dużą czekoladę.
O tak, tego mi potrzeba!
Kiedy woda się ugrzała zrobiłam herbatę i z kubkiem i czekoladą w ręce wróciłam do pokoju.
Odłożyłam kubek i czekoladę na szafkę nocną i wsunęłam się pod kołdrę.
Włączyłam pilotem telewizje i zostawiłam akurat lecącego SpongeBob'a na jednym z kanałów.
Otworzyłam czekoladę i zaczęłam jeść pierwszy rządek.

Zjadłam jeszcze parę kostek i wypiłam herbatę oglądając odcinki SpongeBob'a.
Zerknęłam na zegarek 9:38 am.
Kto by pomyślał że tyle odcinków  leci od samego rana.
Pamiętam, że zawsze oglądałam to kiedy byłam mała, i nadal to lubię.
Leżałam w łóżku i nie miałam zamiaru nigdzie się ruszać, ale oczywiście ktoś musiał zacząć pukać do drzwi.
Ludzie jest 10 rano!.
Wygramoliłam się z łóżka i wkurzona ruszyłam na dół w kierunku drzwi frontowych.
Nie wincie mnie za moje zachowanie... Teraz naprawdę rozszarpałabym wszystko co stanęłoby na mojej drodze, a za wszystko winie moje hormony!
Przekręciłam klucz w drzwiach i kiedy zobaczyłam stojącego w progu Justina, przewróciłam oczami i nie patrząc na nic wróciłam na górę do swojego pokoju, dobrze wiedząc, że pójdzie za mną.
Zdaję sobie sprawę, że mogę zachowywać się jak kompletna suka, bo to w końcu to mój chłopak, no ale cóż... trzeba wytrzymać ze mną cały tydzień.
Wsunęłam się jeszcze pod ciepłą kołdrę, i przykryłam się pod samą szyje.
Chwilę, później do pokoju wszedł zmieszany Justin.
-Wszystko okay?-zapytał i podrapał się nerwowo po karku.
-A czemu miało by być źle?-mruknęłam oglądając dalsze przygody SpongeBob'a.
-Nie ignoruj mnie Kate.-syknął
Usiadł na brzegu łóżka i kątem oka widziałam jak się we nie wpatruje.
-I co jeszcze?-warknęłam i obróciłam twarz w jego stronę.
Zaskoczony moim wybuchem zamrugał powiekami i zacisnął szczękę, ale jego wyraz twarzy złagodniał, kiedy skrzywiłam się.
Pierdolony Brzuch!
Zwinęłam się w kulkę na łóżku i wsunęłam dłonie pod kołdrę, trzymając się za bolący brzuch.
-Skarbie, nie musisz ukrywać, że masz okres.-zaśmiał się.
Moje policzki nabrały czerwonego koloru, a ja wsunęłam się bardziej pod kołdrę, tak żeby mnie nie widział, nadal trzymając się za brzuch.
Teraz to ja zamrugałam parę razy zaskoczona, kiedy zdjął buty i wsunął się pod kołdrę obok mnie.
-Chodź tu.-rozłożył ręce.
Przysunęłam się do niego bliżej i mocno wtuliłam.
Tak mój humor, z pewnością zasługuje dzisiaj na Oskara, ale i tak nie przebije bipolarności Justina.
Zdjął moje dłonie z mojego brzucha i wsunął pod koszulkę swoje, zaczynając masować mój brzuch.
Oparłam się o niego wygodnie i przymknęłam powieki, bo to rzeczywiście pomagało.
Nie mam pojęcia czy Justin ma jakąś tajemniczą moc w swoich dłoniach, czy po prostu tak działa na mnie jego dotyk.
-Lepiej?-zapytał
-Mhmm
Pocałował mnie w głowę nie przestając masować brzucha.
To tego mi było potrzeba, a nie jakiejś czekolady. Chociaż ona w pewnym sensie też pomogła.
-Chyba pierwszy raz zamknęłaś się w domu. Dlaczego?-zapytał ciekawy.
-Byłam sama. Rodzice wyjechali.-mruknęłam nadal z przymkniętymi powiekami.
Mogę tak leżeć do końca życia!
-Na ile?
-Tydzień.
Wyczułam jego uśmiech tuż przy mojej szyj.
-Dlaczego się uśmiechasz?-zapytałam podnosząc jedną powiekę do góry.
-Mam Cię dla siebie na cały tydzień i nikt Cię nie kontroluje.
-I co to zmienia? Nie zapominajmy, że ty też masz swoje problemy i 'pracę'.-mruknęłam a po chwili z moich ust wydobyło się ciche westchnięcie na przypomnienie wczorajszego wieczoru, jak po raz kolejny z Nicol zastanawiałyśmy się czy nic im nie grozi.
Tak już będzie zawsze!
Tak bardzo go kocham.
Nie poradziłabym sobie gdyby coś mu się stało.
-Kocham Cię.-szepnęłam i obróciłam się tak że mój lewy policzek leżał na jego klatce piersiowej.
-Ja Ciebie też, mała.-odpowiedział i przytulił mnie mocniej.
Leżałam na nim, mocno wtulona w jego pierś i z zamkniętymi powiekami. Mogę śmiało powiedzieć że było mi cholernie wygodnie!


_____________________________________________________
Cześć wszystkim!
Mamy 24 rozdział! 
Liczę na wasze komentarze! Pamiętajcie, czym więcej komentarzy tym szybciej pojawia się rozdział, to taka motywacja dla mnie. :)
W tym tygodniu pojawi się krótka informacja, a bardziej pytanie dla was :)
Pytałam już o to na asku, ale uzyskałam tylko 2 odpowiedzi, więc stwierdziłam, że napisze też o tym tutaj.
Proszę abyście nie olali tego co tutaj napisze, tylko odpowiedzieli zgodnie z prawdą.
Kontakt:
ask.fm @allyoursbabyx
twitter: @allyoursbabyx
Pozdrawiam :*

CZYTASZ = KOMENTUJESZ!

czwartek, 23 kwietnia 2015

Rozdział 23: Justinowi się nic nie stanie...

Kathe POV'

Siedziałam już parę minut czytając zdanie po zdaniu, kiedy usłyszałam jak drzwi frontowe uchylają się.
Zamarłam.
Po woli podniosłam głowę do góry i skierowałam wzrok w kierunku drzwi.
Do środka weszła mama a ja odetchnęłam z ulgą.
W sumie sama nie wiem, kogo się spodziewałam. Chyba za dużo naoglądałam się horrorów z Justinem.
-Co ty tutaj robisz tak wcześn...-nie zdążyłam dokończyć bo zaraz za nią do środka wszedł tata a ja siedziałam zdziwiona jeszcze bardziej, niż wcześniej.
Któryś z rodziców po południu w domu to rzadkość, a oboje rodziców po południu w domu, to już chyba jakieś święto.
-Coś się stało?-zapytałam a tata uśmiechnął się lekko w moją stronę.
-Skarbie musimy wyjechać na jakiś tydzień, poradzisz sobie sama? Przyjechaliśmy spakować nasze rzeczy.-odpowiedziała mama i posłała mi przepraszający uśmiech.
I wszystko jasne. Przecież nie możemy spędzić ani jednego dnia jak prawdziwa rodzina, od kąt rodzice mają tą swoją firmę.
-Jasne poradzę sobie, w końcu to nie pierwszy raz.-mruknęłam i z powrotem zajęłam się czytaniem kartek w mojej ręce.


Po około godzinie rodzice zeszli z góry z dużymi walizkami w ręce, a ja siedziałam nadal na kanapie tylko tym razem oglądałam film a nie czytałam papiery, z których i tak nie dowiedziałam się niczego ciekawego, no oprócz oczywiście tego, że zakończyłam szkołę z odpowiednim wynikiem końcowym.
Kątem oka widziałam jak tata siada obok mnie.
-Tutaj masz pieniądze. Myślę, że tyle powinno Ci wystarczyć. Wszystkie rachunki są pozapłacane, więc tym nie masz się co martwić.-podał mi białą kopertę, którą od niego wzięłam.
Wow, czyli teraz jesteśmy na tym poziomie aby własnej córce dawać pieniądze na życie w kopercie do ręki tak jakby mi za coś płacili. Przecież nie mają w niej aż tak wielkiej kasy.
-Gdzie wyjeżdżacie?-zapytałam
-Do Nowego Jorku. Ważne sprawy. -odpowiedział i podniósł się z kanapy.
-O której macie wylot?
-Za godzinę. To wyszło, tak nagle.-odpowiedziała mi tym razem mama.
-W sumie, powinniśmy już jechać. Mogą być korki, a chyba nie chcemy się spóźnić, prawda?-zapytał tata, mamy.
-Racja. Pa córeczko.-mama przytuliła mnie, zabrała swoją walizkę i zaraz za tatą wyszła z domu.
Kiedy tylko usłyszałam samochód odjeżdżający z pod domu wyjęłam z kieszeni telefon z postanowieniem zadzwonienia do mojej najlepszej przyjaciółki.
Dziwne, że nie słyszałam samochodu rodziców kiedy przyjechali i co najważniejsze, gdzie zostawią auto w ciągu tego tygodnia?
Wzruszyłam ramionami i wybrałam numer przyjaciółki.
Jeden sygnał... Drugi sygnał...
-Halo.
-Cześć przeszkadzam Ci?-zapytałam
-O hej. Nie jasne, że nie. Coś się stało?
-Nie po prostu, tak dzwonie. Nudzi mi się. Rodzice wyjechali na tydzień.-oznajmiłam
-I pewnie jak zwykle, dostałaś kasę i masz sobie radzić?-zapytała i słyszałam jak wzdycha.
-Dokładnie tak.
-Dasz się wyciągnąć na jakieś zakupy?-zapytała
-uum... w sumie, czemu nie. Dobrze mi to zrobi.-uśmiechałam się do telefonu
-Muszę kupić jakąś sukienkę, bo Matt zaprosił mnie jutro do restauracji.-zachichotała do słuchawki.
-To świetnie.-mój humor polepszył się już lekko na sam jej zapał, wyczuwalny przez telefon.
-Czyli o której mam wpaść?-zapytała
-W sumie ja jestem gotowa.
-Okay, będę nie długo. Do zobaczenia.-I za nim zdążyłam coś powiedzieć, ona już się rozłączyła.

Wstałam z kanapy i poczułam ledwo wyczuwalny ból w nogach, ale jednak. Co się dziwić, trochę już siedzę na tej kanapie, praktycznie w jednej pozycji. Aż dziwne, że nogi jeszcze mi nie zdrętwiały.
Weszłam po woli po schodach do swojego pokoju i wyjęłam moje pieniądze, a kasę od rodziców schowałam.
Wróciłam z powrotem na dół i zajęłam swoje wcześniejsze miejsce, czekając na Nicol.

Po 5 minutach, ktoś zatrąbił.
Wstałam, wyłączyłam telewizor i po drodze zabrałam klucze od domu.
Zamknęłam drzwi i ruszyłam w kierunku samochodu Nicol.
Wsiadłam do środka i pocałowałam policzek Nicol.
-Hej.-uśmiechneła się do mnie a ja odwzajemniłam uśmiech.
-Hej.
Zapięłam pasy a ona wyjechała na ulicę.
-Twoich rodziców nie będzie w dniu twoich urodzin?-zapytała a ja wzruszyłam ramionami.
-Wcale bym się nie zdziwiła jeśli by zapomnieli.
-Na pewno nie zapomną. Tak w ogóle mogłabyś im w końcu powiedzieć żeby kupili Ci auto. Po co ci prawko skoro nie masz auta.-powiedziała i skręciła w prawo.
-Pogadam o tym z nimi, jak wrócą. Dobra, dosyć o mnie. Jaka ta sukienka ma być?-zapytałam a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Na pewno seksowna. Nie wiem. Było by świetnie jeśli miała by odkryte plecy.-odpowiedziała
-Więc z okrytymi plecami. Kupimy taką kieckę że Matt padnie na twój widok.-uśmiechnęłam się a ona odwzajemniła uśmiech, ale wydawało mi się tak jakby był wymuszony.
-O co chodzi?-zapytałam
-O nic. Mam nadzieje że do czasu kolacji nic nie odpieprzą i wrócą w całości.-mruknęła a mój uśmiech znikł całkowicie z mojej twarzy kiedy wyobraziłam sobie Justina albo któregoś z chłopaków rannych albo z kłopotami.
Pokręciłam głową starając się pozbyć tej myśli.
Już zawsze tak będzie, że jeśli pojadą coś załatwiać będę się cholernie martwić.
-Ja tylko tak myślę na głos. Spokojnie, nic się im nie stanie. Justinowi się nic nie stanie.-uśmiechneła się lekko a ja pokiwałam głową.-To duzi chłopcy i są dobrzy w tym co robią.-dodała a ja wyczułam wahanie w jej głosie.
Wciągnęłam powietrze do płuc a po chwili wypuściłam je ze świstem i oparłam głowę o zagłówek starając się jakoś zrelaksować.
Nie chce popsuć nam dnia.
-A ty coś kupujesz?-zapytała starając się zmienić temat.
-Zależy, czy coś wpadnie mi w oko.

Całą drogę przegadaliśmy starając się nie poruszać tematu chłopaków i nie denerwować się.
Wchodziliśmy właśnie do galerii a na twarzy Nicol pojawił się szeroki uśmiech kiedy zauważyła sklep Victoria Secret's.
-Trzeba zaopatrzyć się w świetną bieliznę.-uśmiechneła się i pociągnęła mnie za rękę w kierunku sklepu a ja zachichotałam.
Weszliśmy do sklepu i nie patrząc na nic Nicol pociągnęła mnie w kierunku zestawów.
Przechodziliśmy między kompletami aż w końcu Nicol zatrzymała się.
-Ten będzie świetny.-powiedziała i wzięła do ręki czarną koronkową bieliznę.
-Nie powinnaś kupić najpierw sukienki a potem bielizny?-zapytałam
-Jeśli nie będzie pasować to założę inną a ta przyda się na inną okazje.-wskazała ręką na komplet.-Jestem pewna, że Justin woli jak nie masz nic na sobie ale jakaś seksowna bielizna na pewno nie będzie mu przeszkadzała.-uśmiechneła się szeroko a ja pacnęłam ją w ramię.
-W takim razie pomóż mi coś wybrać, specjalistko.-przewróciłam oczami.
Kolejne 5 minut spędziliśmy na szukaniu bielizny dla mnie, ale nie znalazłam nic ciekawego.
-A to?-zapytała Nicol i wzięła do ręki czarą bieliznę z wstawkami bieli.
Górna cześć miseczek była zakończona czarną koronką a na środku znajdowała się biała wstążka.
Do tego czarne majteczki z białymi kokardkami po bokach.
Skinęłam głową bo ten zestaw wydawał się całkiem w porządku.
Rozejrzałam się po całym dziale i uśmiechnęłam kiedy na końcu zauważyłam pończochy samonośne.
Przypomniało mi się jak Justinowi one bardzo się spodobały i w sumie są wygodniejsze od rajstop.
Bez zastanowienia ruszyłam w ich stronę i wzięłam czarne z białą koronką na końcu. Będą świetnie pasować do kompletu.
Zabrałam od Nicol swój zestaw a ona uśmiechneła się i zachichotała kiedy zobaczyła po co tak popędziłam.
Podeszłam do kasy i zapłaciłam.
Z pierwszymi torbami wyszliśmy ze sklepu i ruszyliśmy na poszukiwanie odpowiedniej sukienki dla Nicol.
-Może chodźmy do Forever , tak często można kupić coś fajnego.-zaproponowała
-Okay.-kiwnęłam głową i przeszliśmy na drugą stronę galerii gdzie znajdował się sklep.
Ledwo co przekroczyliśmy próg sklepu a mi spodobało się już parę rzeczy, ale najpierw sukienka mojej przyjaciółki.
Szukałyśmy chwilę działu z sukienkami a kiedy w końcu go zauważyłam ruchem ręki zawołałam do siebie Nicol.
Rozglądałam się po dziale i próbując dopasować sukienkę do bielizny Nicol sprawdzałam każdą czarną sukienkę czy ma ona odkryte plecy.
Zauważyłam czerwoną sukienkę przed kolana, wzięłam ją do ręki i jak się okazało miała ona wycięcie do połowy pleców.
-A ta?-wyciągnęłam sukienkę i pokazałam ją przyjaciółce.
-Jest świetna.-uśmiechnęła się
Spojrzałam na miejsce skąd przed chwilą wzięłam sukienkę i zauważyłam że pod spodem jest jeszcze kolor granatowy i czarny.
-Patrz jest i czarna.-zdjęłam sukienkę i podałam ją przyjaciółce.
-Idę przymierzyć.-powiedziała i z szerokim uśmiechem ruszyła w kierunku przymierzalni.
Odłożyłam czerwoną sukienkę i wyszłam z ich działu.
Oglądałam różne bluzy, jeansy, koszulki.
Uśmiechnęłam się kiedy zobaczyłam czarną bluzę z białym napisem "Go Away. I'm Busy!" i kosztowała tylko 20 dolarów.
Spacerując po sklepie wybrałam jeszcze ciemne jeansy z małymi rozcięciami na udach i ruszyłam w stronę Nicol, żeby zobaczyć jak leży na niej sukienka.
-Przymierzyłaś?-zapytałam kiedy stanęłam przed przymierzalnią gdzie wchodziła Nicol.
-Tak.-odpowiedziała.
-No to na co czekasz. Pokaż mi się.-przewróciłam oczami.
Drzwi, czy jak kol wiek to nazwać przede mną otworzyły się a ja zaniemówiłam.
-I jak? Powiedz coś.-zaśmiała się z mojej miny.
-Wow! Wyglądasz... genialnie! Kupuj!-uśmiechnęłam się szeroko.
Skinęła głową i zniknęłam z powrotem w przymierzalni.
Weszłam do wolnej przymierzalni obok tej w której znajdowała się Nicol i przymierzyłam bluzę i jeansy.
Kiedy wszystko okazało się być dobre, przebrałam się w swoje rzeczy i wyszłam.
Podeszłam do kasy przy której stała już moja towarzyszka.
-Gdzie byłaś?-zapytała kiedy znalazłam się obok niej.
-Chciałam to przymierzyć.-poniosłam do góry rzeczy w mojej prawej ręce.
Kiwnęła głową na znak, że rozumie i podała kobiecie na ladą odpowiednią ilość pieniędzy za swoją sukienkę.
Zapłaciłam za swoją bluzę i jeansy i wyszliśmy ze sklepu.
-Chcesz coś jeszcze kupić?-zapytałam
-Nie, mam wszystko. Buty na pewno znajdę jakieś w domu.-odpowiedziała
Zatrzymałam się nagle i przyglądałam się szatynce, która wychodziła z jednego ze sklepów.
Gdzieś ją już widziałam, jestem pewna!
-Co się stało?-zapytała Nicol a ja pokręciłam głową.
Zmrużyłam oczy i przyjrzałam jej się dokładnie.
Moja szczęka zacisnęła się a twarz poczerwieniała ze złości kiedy w końcu zarejestrowałam kim jest stojąca przed sklepem szatynka.

_____________________________________________

Cześć wszystkim ;)
Mamy Czwartek a ja siedzę w domu aż do Poniedziałku, więc stwierdziłam, że dodam rozdział.
Komentujcie proszę, rozdziały, bo to naprawdę, a naprawdę motywuje do dalszego pisania.
Informacie na temat dalszych rozdziałów zdarza mi się ujawniać na ask.fm @allyorsbabyx więc jeśli chcecie wpadajcie tam i pytajcie o co tylko chcecie, ale również odpowiem na wasze tweety: twitter @allyoursbabyx.
Do następnego x


CZYTASZ = KOMENTUJESZ