niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 15: Znudzisz mu się

Kathe POV'

Poczułam ciepło na twarzy, otworzyłam oczy i pożałowałam tego.
Jak zwykle musiałam zapomnieć zasłonić żaluzje, ale z tego co pamiętam nie byłam w stanie tego zrobić.
Podniosłam się na łokciach, i zauważyłam że na stoliku nocnym obok łóżka stoi szklanka soku pomarańczowego. O tak, chce mi się pić i to bardzo.
Sięgnęłam po szklankę i jednym duszkiem wypiłam cały sok. Pewnie Justin go tu postawił.
Podniosłam torebkę, która leżała na podłodze obok sukienki i wyjęłam z niej telefon żeby sprawdzić czy mam od niego jakieś wiadomości.
I faktycznie jedna była.
Kliknęłam na kopertę.

Od: Justin
Mam nadzieje, że sok smakował :)
Dzięki za wczoraj.
Słodko śpisz. :*

Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Ten chłopak potrafi być słodki, mimo co o nim mówią ludzie, ale kogo to obchodzi? Bo na pewno nie mnie.
Kliknęłam na 'odpowiedz'

Do: Justin
Dziękuje za sok, i tak smakował. :)
Ty też słodko śpisz, nie raz już widziałam :)

Odłożyłam telefon na szafkę i wstałam z łóżka aby wsiąść prysznic.
Z szafy wyjęłam czerwone spodenki i niebieską bokserkę. Z komody jak zawsze wzięłam świeżą bieliznę i udałam się do łazienki.
Zdjęłam z siebie koszulkę Justina i bieliznę. Odkręciłam wodę i poczekałam chwilę aż woda osiągnie odpowiednią temperaturę.
Weszłam do kabiny, a po moim ciele spłynęła fala ciepłej wody, odprężając mnie przy okazji.
Nalałam na gąbkę żel pod prysznic i wtarłam go w ciało.
Spłukałam pianę i zakręciłam wodę.
Wyszłam z kabiny i wytarłam się w ręcznik. Założyłam bieliznę, spodenki i bokserkę i zabrałam się za rozczesywanie włosów. Spięłam je w wysokiego kucyka.
Pomalowałam jeszcze tylko rzęsy tuszem, usta błyszczykiem. Spryskałam szyje perfumami i wyszłam z łazienki.
Z szafki nocnej wzięłam telefon, włożyłam go do kieszeni spodenek i zeszłam na dół.
Na nogi założyłam białe krótkie Conversy, które stały obok szafki na buty.
Weszłam do kuchni, z lodówki wyjęłam mleko a z szafki płatki.
Mleko nalałam do garnuszka i postawiłam na kuchence aby się ugrzało, płatki wsypałam do miseczki.
Wyłączyłam kuchenkę a mleko nalałam do miseczki i zabrałam się za jedzenie.

Kiedy już zjadłam włożyłam brudne naczynie do zmywarki i usiadłam przed telewizorem w salonie.
Włączyłam Comedy Cental i usłyszałam pukanie do drzwi. Podniosłam się z kanapy i ruszyłam leniwym krokiem w kierunku drzwi. Otworzyłam je a do środka wparowała uśmiechnięta Nicol.
-Cześć Nicol, tak mi też miło Cię widzieć.-powiedziałam
-Daruj sobie ten sarkazm kochanie, zabieram Cię na zakupy. Dawno nigdzie nie byłyśmy i widzę, że jesteś gotowa.-uśmiechnęła się.
-Nie mam ocho...
-Nie obchodzi mnie na co masz ochotę a na co nie. Wyciągam cię z tych czterech ścian i idziemy na zakupy.-wyłączyła telewizor i wzięła z wieszaka klucze od domu. -To jak wyjdziesz sama czy mam cię wypchnąć.-uśmiechnęła się słodko.
-Dobra już dobra, tylko pójdę po jakąś kasę.-odpowiedziałam i weszłam po schodach do pokoju.
Jak zwykle uparta Nicol, ale może nawet dobrze mi zrobią takie zakupy.
Wyjęłam ze skarbonki pieniądze, włożyłam je do kieszeni i wyszłam z pokoju.
Nicol czekała już na mnie przed drzwiami.
Wyszłam przed dom, Nicol zamknęła drzwi i podała mi kluczę.
Schowałam je do kieszeni, razem z pieniędzmi i wsiadłam do auta Nicol.
-To gdzie jedziemy?-zapytałam kiedy Nicol zajęła już miejsce kierowcy
-Centrum, Główna Galeria. Dzisiaj poszalejemy kochaniutka.-powiedziała i odpaliła auto.


Po jakiś 20 minutach wykrzykiwania wszystkich piosenek z radia dojechaliśmy na miejsce.
Nicol zaparkowała na wolnym miejscy parkingowym i wysiadła a ja zaraz za nią.
-Strzeżcie się nadchodzimy.-zaśmiała się i zamknęła samochód.
Weszliśmy do galeria i Nicol od razu pociągnęła mnie w kierunku sklepu FOREVER 21.

Wybrałam czerwoną sukienkę, dżinsy i T-shirt do pępka a Nicol dwie sukienki, spodenki, dżinsy i parę T-shirtów.
Udałyśmy się do kasy i zapłaciliśmy za nasze zakupy.
-To gdzie teraz?-zapytałam kiedy wyszłyśmy ze sklepu
-Victoria Secret -uśmiechnęła się
-Ej ty w czerwonych spodenkach!-usłyszeliśmy za sobą, obróciłam się a w naszą stronę szła ładna szatynka.
Spojrzałam na Nicol a ta jedynie wzruszyła ramionami.
Czyli oby dwie nie mamy pojęcia kim jest ta dziewczyna.
-Mnie wołałaś?-zapytałam kiedy szatynka była wystarczająco blisko aby nas usłyszeć.
-Tak, to ty jesteś nową zdobyczą Biebera?-zapytała
-Umm... zdobyczą? W czymś Ci mogę pomóc?-zapytał oschle
-Tak widziałam Cię gdzieś kiedyś z nim i pomyślałam, że powinnaś wiedzieć. Bieber jest typem męskiej dziwki, nie miał dziewczyny dłużej niż 3 miesiące. Nie łódź się kochaniutka z tobą będzie tak samo. Znudzisz mu się i Cię zostawi.-powiedziała a mnie zatkało.
Nie codziennie idziesz do galerii na zakupy i wysłuchujesz od jakiejś obcej laski jaki to nie jest chłopak, który Ci się podoba.
-A ty to kto?-zapytałam i objechałam po niej wzrokiem jakbym wcale nie przejęła się jej słowami.
-Elly Bear, jestem jedną z tych dziewczyn którymi się zabawił. I nie myśl, że robię to specjalnie, że chce was skłócić czy coś po prostu ludzie tacy jak on się nie zmieniają. Jeśli nie ma na oku jakiejś laski przej jego łóżko co noc przewija się inna panienka. Będzie mówił do Ciebie skarbie, kochanie słodził Ci, opiekował, mówił że jesteś jego a on twój. Żadnemu facetowi nie pozwoli się do Ciebie zbliżyć i nawet będzie robił Ci śniadanie a kiedy dobierze się do twoich majtek wyrzuci jak śmiecia. Dobra nie przeszkadzam wam już. Miłych zakupów.-uśmiechnęła się i tak po prostu odeszła zostawiając mnie oszołomioną.
"Będzie mówił do Ciebie skarbie, kochanie słodził Ci, opiekował, mówił że jesteś jego a on twój. Żadnemu facetowi nie pozwoli się do Ciebie zbliżyć i nawet będzie robił Ci śniadanie"
To wszystko się zgadza, dokładnie tak jest.
-Eee... wszystko okay?-z rozmyśleń wyrwała mnie Nicol
-Tak, idziemy do Victoria Secret?-zapytałam i wymusiłam uśmiech
-Jesteś pewna, że masz ochotę na łażenie po sklepach? Może chcesz pogadać?
-Pójdziemy do tego Victoria Secret kupisz co tam chcesz i pójdziemy napić się kawy do Starbucks, okay?-zapytałam a Nicol skinęła głową i pociągnęła mnie w kierunku sklepu.

Weszliśmy do środka, Nicol od razu zabrała się za szukanie bielizny a ja usiadłam na jednej z kanap zastanawiając się nad słowami tej dziewczyny.
Wiem, że Justin jest typem męskiej dziwki. Miałam okazje widzieć przyjeżdżające do niego zdziry i ten pocałunek z Ashley na plaży. Wcale się nie przeją, że ja tam byłam.
A co jeśli Elly ma rację, co jeśli jestem jego kolejną zabawką i kiedy mu się znudzę będzie udawał, że mnie nie zna.
Mogłam z nią pogadać i może dowiedziała bym się czegoś więcej.
Nawet nie potrafi wy myśleć czegoś nowego, tylko ciągle rozkochuje laski w ten sam sposób i co gorsza udaje mu się to.
-Nie myśl o tym. Chodź idziemy do Starbucks.-nade mną pojawiła się już z spakowanymi rzeczami Nicol.
Podniosłam się z kanapy i razem ruszyłyśmy w kierunku samochodu. Nicol wrzuciła na tylnie siedzenie zakupy a ja zrobiłam to samo ze swoimi i wsiadłam na miejsce pasażera.
-To co Starbucks?-zapytała a ja kiwnęłam głową w znaku że się zgadzam i Nicol wyjechała z parkingu.

Przez całą drogę nie odezwałam się do Nicol nawet słowem byłam za bardzo pogrążona w swoich myślach, wierzyć tej dziewczynie?
W sumie powiedziała wszystko to samo co robił Justin.
-Jesteśmy.-odezwała się Nicol.
Wysiadłam z samochodu a Nicol po chwili pojawiła się przy moim boku i razem ruszyliśmy do środka.
Zajęliśmy stolik przy oknie i całą uwagę Nicol przyciągnął czarny SUV z przyciemnianymi szybami zaparkowany niedaleko jej auta.
-Dziwne-wyszeptała
-Co?-zapytałam
-Ten samochód widziałam przed galerią, co jakiś czas pojawiał się w tylnym lusterku mojego samochodu a teraz jest tutaj nie uważasz, że to dziwne?-zapytała
-I ty dopiero teraz mi to mówisz?-prawie krzyknęłam
-Niby po co miałam Ci to mówić i martwić Cię jeszcze bardziej. Masz na głowię to laskę, która według mnie zachowywała się dość dziwnie.
-Ona miała rację Nicol. Justin robi dokładnie to samo, co mówiła.-westchnęłam
-Według mnie to z nim mówisz pogadać najpierw i nie skreślać go od razu. Justin jest przystojny i równocześnie może to być jakaś laska, która próbuje się na nim zemścić.
-Pogadam z nim.
-Ooo... Co za zbieg okoliczności, teraz będziesz miała idealna okazje.-uśmiechnęła się i wyjrzała przez okno
Również tam spojrzałam. Przed Starbucks właśnie parkowało auto Justina i Matta a z nich wysiadła cała elita.
Spojrzałam na Nicol.
-To ty ich tutaj ściąg łaś prawda?-zapytałam
-Ja ściąg łam Matta, a że cała reszta była z nim to oni też tu przyjechali.-powiedziała a ja wzięłam głęboki wdech kiedy po pomieszczeniu rozniósł się odgłos dzwonka oznaczającego, że ktoś wszedł do środka.
-Cześć.-usłyszałam nad uchem i od razu przesunęłam się w kierunku Nicol, domyślając się że będzie chciał pocałować mnie w policzek.
-Yyy... co się dzieje?-zapytał i podrapał się po karku.
Spojrzałam za okno i wzięłam kolejny wdech.
-Może zapytasz nie jakiej Elly Bear.-rzuciła Nicol, spojrzałam na nią.
-Elly Bear, mówisz. Rozmawiała z Kathe?-zapytał i spojrzał na mnie a ja przeniosłam wzrok na swoje paznokcie.
Czemu jeszcze nie przyszedł tu żaden kelner z pytaniem o zamówienie?
-Rozmowa to za dużo powiedziane. To ona prawiła jak nakręcona.
-Głupia suka.-warknął, a ja podniosłam na niego wzrok. -Możecie zostawić nas na chwilę samych?-dodał i zwrócił się do chłopaków stojących obok jego i do Nicol.
-Po co? Żebyś mógł wcisnąć mi kolejne gówno?-warknęłam
-Powodzenie stary.-rzucił Matt i pociągnął za sobą Nicol w kierunku innego stolika a za nim poszła reszta elity, oprócz Justina.
-Co ci powiedziała?-zapytał spokojnie
-Że jestem twoja kolejną zdobyczą, którą się pobawisz i zostawisz, a kiedy jakoś niezbyt chciałam jej uwierzyć dodała że mówiłeś do niej kochanie, skarbie, opiekowałeś się nią, mówiłeś że jest twoja a ty jej, nie pozwalałeś zbliżyć się do niej żadnemu facetowi, od czasu do czasu robiłeś śniadanie a kiedy dostałeś się do niej majtek wyrzuciłeś jak śmiecia.-warknęłam
-Posłuchaj, to w pewnym sensie jest prawdą, ale ona ci to trochę zakolorowała.-powiedział i sięgnął po moją dłoń, ale ją cofnęłam.
-Więc słucham twojej wersji nie zakolorowanej.-syknęłam
-Elly była kiedyś moją dziewczyną, taką dziewczyną dziewczyną. Pierwszą poważną i pierwszą do której coś poczułem. Robiłem te wszystkie rzeczy bo co innego ma robić zakochany chłopak. Pewnego dnia pojechałem z chłopakami ze starego gangu do jednej z dyskotek, siedzieliśmy na jednym podeście kiedy zobaczyłem że obmacuje się i całuje z jakimś obcym kolesiem. Chciałem tam pójść i dać temu kolesiowi w mordę, ale chłopaki powstrzymali mnie, żeby zobaczyć jak to wszystko się rozwinie. Ona nie była pijana ani naćpana, więc robiła to wszystko świadoma. Później poszła z tym facetem do łazienki i wcale nie musiałem się domyślać co tam robią. Po jakiś 10 minutach wyszli, zadowoleni, uśmiechnięci. Elly pożegnała się z nim i wyszła. Chłopaki przyciągnęli go na podest na którym siedzieliśmy a po moich dwóch stronach siedziało dwóch kolejnych kumpli, żebym nie zaczął szaleć. Zapytali go jak długo zna się z Elly, a ten powiedział że są razem 2 miesiące ta suka zaczęła mnie zdradzać już po pierwszym miesiącu związku. I tak wtedy wyrwałem się chłopakom i ten cwaniaczek dostał po mordzie i to całkiem nieźle .Kiedy wróciłem do domu zachowywała się jak nigdy nic, a ja wtedy wybuchłem wyrzuciłem ją razem z ubraniami jak śmiecia nie chciałem jej już nigdy widzieć i jedyne co powiedziała gdy zbierała swoje ubrania, że mnie się nie da się kochać jestem potworem i była ze mną tylko dla kasy. Że nikt mnie nigdy nie pokocha i wrócę do niej na kolanach a jeśli nie to będzie mi niszczyć jaki kol wiek związek. Rozumiesz?-westchnął, a ja popatrzyłam na niego z niedowierzaniem
-To wszystko ma swój sens. Powiedziała, ze żaden twój związek nie trwał dłużej niż trzy miesiące, bo wasz skończył się po trzech. Ale chwila, dlaczego powiedziała mi te same rzeczy które ty jej mówiłeś i skąd wiedziała że to mówisz?-zapytałam i zmarszczyłam brwi
-Musiała chodzić za mną albo coś nie wiem może mnie obserwowała i widziała że zachowuję się tak jak kiedyś do niej.
-Ale nadal nie rozumiem dlaczego mówisz do mnie tak jak do niej kiedyś.-mruknęłam
-Kathe, kurwa to nie jest trudne pomyśl. Mówiłem do niej tak bo ją kochałem i skoro mówię do Ciebie w ten sam sposób opiekuje się tobą, to chyba jasne, że Cię kocham głupku.-powiedział i przysunął się bliżej mnie a mnie wmurowało w fotel i zapomniałam jak się mówi.
-Ale wiesz co?-zapytał
-yyy... niee -mruknęłam nadal zaskoczona jego wcześniejszymi słowami
-Że to uczucie jest silniejsze niż to które parę lat temu żywiłem do tamtej wiedzmy.-powiedział i położył dłoń na moim policzku.- Powiedz coś.-dodał
-Też Cię Kocham.-powiedziałam a Justin przycisnął swoje usta do moich w pomieszczeniu rozniosły się gwizdy i piski chłopaków przez co nie mogłam powstrzymać śmiechu.
-Jeśli kiedyś natknę cię na tą zdzirę, to będzie z nią naprawdę źle.-syknął
-Wracamy do reszty?-zapytałam pomijając jego wcześniejsze zdanie.
-Mhmm- mruknął. 
Złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę stołu gdzie siedzieli chłopaki i szczerząca się od ucha do ucha Nicol.
-I co wszystko wyjaśnione?-zapytała
-Tak i przypomnij mi, że jeśli jeszcze kiedyś natknę się na tą wywłokę w galerii to żebym powyrywała się wszystkie kłaki.-warknęłam i usiadłam na kanapie obok Nicol a po mojej drugiej stronie usiadł Justin nadal nie puszczając mojej dłoni.
-Ej naprawdę nie chce przerywać tej chwili, ale wydaje mi się, że to auto jeździ za nami cały dzień.-odezwała się Nicol i pokazała na SUV'a za oknem. Justin od razu zerwał się z kanapy i puścił moją dłoń.
-Nigdzie się nie ruszaj, dobrze. Masz tu siedzieć dopóki nie wrócę.-pocałował mnie szybko w usta i wyszedł szybko z budynku a za nim chłopaki.

_____________________________
Taka mała niespodzianka i dodaję rozdział jeszcze dzisiaj :) Myśle że dodam jeszcze kolejny rozdział normalnie w tym tygodniu, a później rozdziały mogą pojawiać się na prawdę różnie, ponieważ zacznie mi się szkoła.
Dziękuje za wszystkie komentarze i wyświetlenia. :) 
Kontakt: ask.fm @allyoursbabyx


CZYTASZ = KOMENTUJESZ


piątek, 6 lutego 2015

Rozdział 14: Lubię ten dzwięk

Kathe POV'

-Juuustinn, kochanie!-usłyszeliśmy za sobą piskliwy damski głos.
Obróciłam się a na szyj Justina zawisł już ten zdzirowaty troll.
Spojrzałam na Ryana, wzruszył przepraszająco ramionami i lekko się uśmiechnął.
Och to w końcu twoja znajoma Butler, ty powinieneś wiedzieć co tu robi.-pomyślałam
Bieber zdjął ręce tej samej zdziry przez którą pokłóciliśmy się na plaży i odepchnął ją.
Ohh... chociaż tyle!
-Kochanie co się dzieje?!- jej piskliwy głos rozniósł się po kuchni, przez co wszyscy lekko się skrzywiliśmy.
Kilogram pudru, krzywe kreski a czerwona szminka na ustach lekko rozmazana. Malowała się po ciemku, czy jak? Jedyne co jej wyszło to tusz na rzęsach.
Tak wiem potrafię być wredna, ale tylko dla ludzi których nie cierpię, no ale chyba to normalne.
Ubrana była w krótką dżinsową miniówkę bardzo krótką. I jestem przekonana że jeśli pochyli się chociaż trochę do przodu jej cały tyłek będzie na wierzchu. Piersi zakrywał kawałek zwykłej szmatki, która według mnie była by nie potrzebna bo i tak wszystko prześwituje.
Spojrzałam na Nicol, a potem wróciłam na sekundę wzrokiem do "Pani najpiękniejszej" i uśmiechnęłam się szyderczo. Nicol od razu zorientowała się o co mi chodzi i zaczęła chichotać.
Justin odsunął się od dziewczyny i podszedł do mnie obejmując mnie w tali ramieniem. Tego się nie spodziewałam.
-Obiecałem, że nie będzie drugiego razu.-wyszeptał mi do ucha, a ja szeroko się uśmiechnęłam.
Dziewczyna wpatrywała się we mnie z nienawiścią i zaczęła tupać nogą.
-Ashley, zachowujesz się jak 5 latka która nie dostała lizaka.-odezwał się Ryan
Och czyli ten zdzirowaty troll ma na imię Ashley.
Dziewczyna zmroziła Ryana wzrokiem obróciła się na pięcie i wyszła. Uśmiechnęłam się do Ryana a on odwzajemnił uśmiech.
-Jestem pewna, że malowała się po ciemku.-powiedziałam do Nicol, która stała parę centymetrów ode mnie.
Justin zaśmiał się. Spojrzałam na niego.
-Jestem tego samego zdania, skarbie.-powiedział ukazując rząd białych zębów.
W salonie rozbrzmiała piosenka Iggy Azalea i Rity Ory- Black Widow ostatnio nawet bardzo polubiłyśmy tą piosenkę z Nicol.
Uśmiechnęłam się do niej a ona nie czekając dużej złapała mnie za rękę i pociągnęła w kierunku 'parkietu'.
-Jak tam z Bieberem?!-Nicol krzyknęła mi do ucha.
-Okay-przewróciłam oczami i zaczęłam ruszać biodrami w rytm muzyki.
-O tak kocham tą piosenkę!-krzyknęła a parę osób tańczących obok nas obróciło się i spojrzało na nią jak na idiotkę.
Zaczęłam się śmiać, a Nicol pacnęła mnie w ramię.


Przetańczyliśmy z Nicol dwie piosenki i wróciliśmy do chłopaków.
Podeszłam do Justina a on złapał mnie w pasie i przyciągnął przed siebie nadal rozmawiając z chłopakami.
W lewej ręce trzymał piwo, chwyciłam je i uśmiechnęłam się szeroko. Puścił butelkę a ja pociągnęłam z niej spory łyk. Oddałam mu ją a on powtórzył moją czynność.
Nicol stała obok Matta i szczerzyła się do mnie.
Uśmiechnęłam się a jej uśmiech powiększył się jeszcze bardziej przez co zachichotałam.
-Lubię ten dźwięk.-Justin wyszeptał mi we włosy spojrzałam na niego a on puścił mi oczko. Moje policzki nabrały czerwonego koloru więc opuściłam głowę.
Obróciłam w prawo głowę a na schodach stała Ashley bacznie nam się przyglądając z przymrużonymi powiekami.
Prychnęłam i pokręciłam głową z rozbawieniem.
Chłopaki byli za bardzo pochłonięci rozmową więc spojrzała tylko na mnie Nicol.
Pokazałam jej brodą na schody, a ona obróciła głowę.
-Głupia suka.-wymamrotała
-Coś mówiłaś kochanie?-odezwał się Matt
-Nie, nie. Rozmawiajcie.-odpowiedziała a jej policzki nabrały lekko czerwonego koloru. Zaśmiałam się.
Justin oparł brodę na moim ramieniu.
Spojrzałam jeszcze raz na Ashley i posłałam jej szeroki uśmiech.
Zarzuciła włosami, obróciła się i zeszła ze schodów.
-Hej, czy to nie Tobby?-zapytała Nicol
-Jaki Tobby?-zmarszczyłam brwi
-No nie mów że nie pamiętasz. Kto ganiał za tobą przed wakacjami w Liceum?
Obróciłam głowę a przed drzwiami stał blondyn o jasnej karnacji z lekko kręconymi włosami.
No jeszcze tego tu brakowało.
-Cholera.-wymamrotałam
-Co się dzie...-Justinowi przerwał Tobby który pojawił się w kuchni i krzyknął moje imię.
-Właśnie to.-wymamrotałam, a Justin zmroził chłopaka wzrokiem.
-Kto to?-zapytał i przycisnął mnie jeszcze bardziej do swojego torsu i oplótł w pasie.
-Gania za mną w liceum. Tyle razy mu powtarzałam żeby się odczepił bo nie jestem zainteresowana a ten nadal swoje.
-To dobrze, bo jesteś moja.-powiedział a ja uśmiechnęłam się lekko.
Justin podniósł głowę z mojego ramiona i spojrzał na chłopaka który stał obok mnie.
-Czego?-zapytał sucho
-Sorry, ale przyszedłem pogadać z Kathe a nie z tobą.-odpyskował Tobby
Justin napiął się, położyłam swoje ręce na jego.
-Ale ona nie będzie z tobą gadać. I trochę szacunku jeśli życie Ci miłe.-syknął
Tobby wyprostował się i cofnął o krok do tyłu.
-A ty co jej chłopak?
-Tak jej chłopak i spierdalaj bo powyrywam Ci nogi z dupy.-warknął
Tobby uśmiechnął się do mnie i wyszedł.
Justin jakby nigdy nic, wrócił do rozmowy z chłopakami, a ja się zaśmiałam.
-Z czego się śmiejesz?-wyszeptał mi do ucha.
-Z Ciebie.
-Czemu ze mnie.-zmarszczył brwi.-Ja jedynie pilnuję żeby nikt nie dobrał się do tego co moje.-odsłonił mi lekko włosy i przejechał nosem po malince, którą mi zrobił.
-Ty moja, ja twój. Pamiętasz?-zapytał i przejechał jeszcze raz nosem po mojej szyj.
-Tak pamiętam.
-To dobrze.-Justin poprawił mi włosy i z powrotem oparł podbródek o moje ramię.
Spojrzałam na Nicol, która przypatrywała nam się z lekko uchylonymi ustami.
-No co?-zapytałam
-Czy ty masz tam malinkę?-podniosła jedną brew do góry.
-Może. Lepiej spójrz na jego szyje.-zachichotałam
Nicol przesunęła wzrokiem po Justinie.
-Czemu ja tego wcześniej nie widziałam?!-prawie krzyknęła
Wzruszyłam ramionami.
-Czego nie widziałaś?-zapytał Matt
-Spójrz tylko na jego szyje.-zaśmiała się
Chłopaki spojrzeli na Justina a potem na mnie. Ryan zagwizdał.
-No nieźle go urządziłaś.-powiedział Luke
Moja twarz powoli zamieniała się w wielkiego czerwonego buraka, więc zasłoniłam ją dłońmi.
-Ej mówiłem że uwielbiam jak się rumienisz, więc nie chowaj się skarbie.-zdjął mi dłonie z twarzy i pocałował w policzek.
-To słodkie.-odezwała się Nicol
-Bo ja jestem słodki.-odpowiedział Justin i ukazał rząd białych zębów.


4 godzinny później stałam oparta o blat kuchenny z Nico, lekko pijana i co jakiś czas ziewaliśmy.
-Jedziemy do domu?-zapytał Justin
Skinęłam głową. Justin pożegnał się z chłopakami i złapał mnie w tali a potem wyprowadził z domu.
Doszliśmy do auta, wsiadłam i zapięłam pasy. Justin usiadł na miejscu kierowcy, odpalił samochód i wyjechał na ulicę.
Oparłam głowę o zagłówek i odpłynęłam.


-Śpiochu budź się.-Justin zaczął lekko mną potrząsać.
-hmm?
-Nie hmm, tylko wstajemy. Jesteśmy pod domem.
-Mhmm
Zaśmiał się i wysiadł samochodu.
Drzwi po mojej stronie otworzyły się, odpiął pas i wziął mnie na ręce.
Zamknął biodrem drzwi.
Otworzyłam lekko oczy kiedy zatrzymaliśmy się przed moim domem.
Justin postawił mnie na chwilę na ziemi, wyjął z torebki klucze i otworzył dom a potem z powrotem wziął mnie na ręce.
Zaświecił światło i wszedł ze mną do pokoju.
Jak dobrze, że rodziców jeszcze nie ma.
Położył mnie na łóżku i zdjął z nóg szpilki. Obrócił mnie na brzuch i zaczął odpinać sukienkę.
-Co robisz?-zapytałam
-No chyba nie masz zamiaru w tym spać.-zaśmiał się.
Zdjął sukienkę a po chwili wsunął mi przez głowę jakiś T-shirt.
-Dobrze, że go nie wyrzuciłaś.
-Czego?-mruknęłam
-Tego T-shirtu w który Cię ostatnio przebrałem.
-Mhm.-odpowiedziałam i oparłam głowę o poduszkę i z powrotem odpłynęłam.


_________________________________

Przepraszam, średnio wyszedł mi ten rozdział ale to chyba dlatego że jestem chora a chciałam dodać go do końca tygodnia, żebyście byli zadowoleni. 
Dziękuje za wyświetlenia i komentarze. :)
Czym więcej komentarzy tym szybciej pojawi się kolejny rozdział. :D
Kontakt: ask.fm @allyoursbabyx


CZYTASZ = KOMENTUJESZ 



niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 13 : Podoba mi się to

Kathe POV:

Poczułam ciepło na twarzy, otworzyłam oczy i od razu je przymknęłam, bo słońce świeciło mi prosto w oczy. Znowu zapomniałam zasłonić rolet.
Spojrzałam na Justina. Wygląda słodko i tak niewinnie, kiedy śpi.
Zdjęłam z siebie jego lewą rękę, którą mnie obejmował. Po woli wysunęłam się z łóżka, tak aby go nie obudzić. Spojrzałam jeszcze raz na Justina, wymruczał coś niezrozumiałego pod nosem i mocno przytulił się do poduszki, na której przed sekundą jeszcze leżałam. Uśmiechnęłam się i weszłam do łazienki, umyłam twarz, wytarłam ją i wróciłam s powrotem do pokoju. Wyszłam na korytarz i po cichu zamknęłam za sobą drzwi.
Zeszłam na dół i od razu skierowałam się do kuchni.
Justin robił mi już śniadanie, więc teraz moja kolej a, że jeszcze śpi zrobie mu taką małą niespodziankę.
Wyjęłam z szafki patelnie a z lodówki i innych szafek produkty do przygotowania naleśników.
Nie myście sobie, że umiem zrobić tylko naleśniki, bo tak nie jest. Je po prostu robi się szybko, i chyba każdy je lubi. Na drugi raz bardziej się wysilę.


Zdjęłam już kolejnego naleśnika z patelni i nalałam s powrotem na nią ciasto.
Z szafki wyjęłam 2 kubki i wlałam do nich gorącą czekoladę którą przed chwilą zrobiłam.
Zdjęłam naleśnika z patelni i zgasiłam kuchenkę.
Dwa duże talerze zaniosłam do jadalni, a obok nich położyłam widelce i noże.
Na środku stołu położyłam naleśniki i wróciłam do kuchni.
Z lodówki wyjęłam brzoskwiniowy dżem i nutelle.
Pokroiłam owoce tak jak ostatnio zrobił to Justin i wsypałam je do miseczki.
Wszystko położyłam w Jadalni i wróciłam jeszcze do kuchni po kubki z czekoladą, położyłam je na stole i chciałam iść obudzić Justina ale usłyszałam trzaśnięcie drzwiami na górze i szybkie zbieganie po schodach, a już po chwili na dole stał wystraszony Justin?
-Coś się stało?-zapytałam
Chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się, a jego wcześniejszy wyraz twarzy zniknął.
-Nic, wszystko okay. Mogłaś mnie obudzić, albo napisać kartkę że jesteś na dole czy coś.-Zaśmiałam się.
-Justin ja byłam TYLKO NA DOLE. Piętro niżej. Nie wyszłam nigdzie. Ciągle byłam w tym samym domu. Ale to słodkie, że się wystraszyłeś, bo mnie koło Ciebie nie było.-uśmiechnęłam się.
Chłopak podszedł do mnie bliżej, i wpił się mocno w moje usta.
Zdziwiłam się, ale po chwili odwzajemniłam pocałunek, który chłopak pogłębił.
Odepchnęłam go lekko od siebie. Justin zmarszczył brwi, a ja się uśmiechnęłam.
-Zrobiłam naleśniki i czekoladę. Jeśli nie chcesz jeść zimnego, to chodź.-złapałam go za rękę i pociągnęłam w kierunku stołu.
Usiadłam na krześle, a Justin na przeciwko mnie.
-Smacznego, skarbie.-powiedział i ukazał rząd swoich białych zębów.
-Smacznego.-odpowiedziałam i nałożyłam na naleśnik nutelle.


Kiedy zjedliśmy i wypiliśmy zaniosłam talerze do zmywarki a Justin mi pomógł.
Włączyłam zmywarkę i obróciłam się w stronę chłopaka, który stał już parę centymetrów przede mną.
-Co dzisiaj robisz?-zapytał.
-Jak na razie, jeszcze nie mam żadnych planów. A co?-uśmiechnęłam się.
-Pytam z ciekawości.
-Okay.-mruknęłam -Idę wziąć prysznic, rozgość się.
Weszłam po schodach do swojego pokoju. Otworzyłam okno i mogłam od razu powiedzieć, że na dworze jest naprawdę gorąco. Podeszłam do szafy wyjęłam z niej dżinsowe szorty i łososiowy T-shirt do pępka. Z komody wyjęłam bieliznę i weszłam do łazienki.
Zamknęłam za sobą drzwi na klucz i modliłam się żeby Justinowi nie zachciało się grzebania w zamku np. Wsuwką. Odkręciłam wodę i zdjęłam z siebie ubrania i bieliznę.
Weszłam do kabiny i zamknęłam ją za sobą.
Umyłam się żelem, zakręciłam wodę i wyszłam z kabiny wycierając się w miękki ręcznik.
Założyłam bieliznę i ubrania wcześniej przygotowane.
Rozczesałam włosy i spięłam je w koka. Rzęsy pomalowałam tuszem, psi kłam się perfumami i wyszłam z łazienki.
Zeszłam po schodach do salonu, a Justin siedział na kanapie i oglądał jakiś film.
Podeszłam po cichu do niego i nachyliłam się nad nim lekko.
-Buu!-krzyknęłam, a chłopak się zaśmiał -Ej miałeś się wystraszyć a nie śmiać.
-Kochanie ty nie potrafisz być straszna.-znowu się zaśmiał.
-Taa... dzięki.
Usiałam na kanapie a Justin od razu spojrzał na mnie, oblizał górną wargę i zagryzł dolną.
Cholera, to było sexowne!
Spojrzałam w jego karmelowe tęczówki, a on nie czekając ani chwili dłużej pocałował mnie i naparł na mnie swoim ciałem przez co położyłam się a on zawisł nad emną.
-Jesteś zajebiście seksowna.-mruknął w moje usta i ponownie mnie pocałował, tym razem niedbale i brutalnie.
Ale podobało mi się.
Położył rękę na moim odkrytym brzuchu, zsunął ją na moje plecy i przyciągnął mnie do siebie.
Zaczął całować moją szczękę i zjeżdżać coraz niżej, zostawiając mokre pocałunki na mojej szyj.
Jęknęłam, kiedy zaczął ssać, lizać i gryźć mój "słaby punkt", który już dokładnie wiedział gdzie jest.
Poczułam lekkie pieczenie na szyj.
No świetnie i znowu malinka.-pomyślałam.
Obwinęłam jedną nogę wokół jego i obróciłam nas, tak że to ja byłam teraz na górze.
Zaczełam całować go po szyj. Będąc nie daleko jego ucha, Justin jęknął. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Zaczęłam lizać znajdującą się tam skórę co jakiś czas ją przygryzając.
Szatyn mamrotał coś niezrozumiałego pod nosem a co jakiś czas z jego ust wydobywał się cichy jęk.
Przyssałam się bardziej do skóry, przygryzłam ją i odsunęłam się patrząc na swoje dzieło.
Na jego szyj formowała się wcale nie taka malutka malinka. Uśmiechnęłam się a Justin dotknął ręką miejsca w którym przed chwilą go całowałam.
-Zrobiłaś mi malinkę?-zapytał i zaśmiał się, a ja skinęłam głową.
-Naznaczyłaś mnie, więc jestem twój.-uśmiechnął się łobuziersko i obrócił mnie wracając na swoje wcześniejsze miejsce.- A ty moja.-dodał.
Wpił się mocno w moje usta i podniósł moje uda do góry. Obwinęłam je wokół jego bioder, a on przyciągnął mnie jeszcze bliżej niż wcześniej.
Podciągnął do góry mój T-shirt i zaczął składać pocałunki na brzuchu.
W Salonie rozniósł się dźwięk jego telefonu.
-Ja pierdole, to chyba jakieś żarty.-warknął i odsunął się ode mnie wyjmując telefon z kieszeni.
Zsunęłam nogi z jego bioder i usiadłam na kanapie.
Justin nadal na niej klęcząc, przesunął palcem po ekranie i przyłożył telefon do ucha.
-Czego, kurwa?-syknął.
Zawsze jego telefonu dzwoni gdy jesteśmy razem, to na prawdę robi się denerwujące.
-I po jaką cholerę dzwonisz do mnie z takimi pierdołami! Nie mogłeś kurwa zadzwonić później, albo napisać sms?! To takie trudne?!-krzyknął Justin, a ja wróciłam na Ziemie.
-Tak kurwa przeszkodziłeś, właśnie sobie waliłem.-warknął a ja spojrzałam na niego i wybuchłam śmiechem.
-Tak, od samego rana nie opuszcza mnie poczucie humoru. Coś jeszcze?-powiedział już trochę spokojniej, a ja chichotałam przez jego wcześniejsze słowa.
-Ta.-mruknął i rozłączył się wrzucając s powrotem telefon do kieszeni.
-Kto dzwonił?-zapytałam
-Scott. Robi dzisiaj jakąś imprezę z chłopakami i jesteśmy zaproszeni.
-Okay, o której?
-18. I nie pytaj, nie wiem dlaczego tak wcześnie.
Spojrzałam na zegarek dochodziła 13. Jak ten czas leci.
-Spokojnie, masz jeszcze sporo czasu.-uśmiechnął się i przysunął się bliżej mnie.-To na czym skoczyliśmy?-zapytał, a jego uśmiech powiększył się jeszcze bardziej.
-Nie pamiętam.-uśmiechnęłam się, a Justin przybliżył się do mnie jeszcze bliżej.
-Pozwól, że Ci przypomnę.-powiedział i nie czekając na jaką kol wiek reakcje z mojej strony pocałował mnie.
Wsunął język do środka mojej buzi, i zaczął poszukiwać nim mojego. Kiedy już nasze języki się odnalazły, zaczęły ze sobą "walczyć".
Wplątałam palce w jego włosy i zaczęłam ciągnąc za ich końcówki. Justin jęknął prosto w moje usta a na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech.
Przygryzłam lekko jego dolną wargę, a on jęknął po raz kolejny i pogłębił pocałunek.
Odsunęłam się od niego z powodu braku powietrza i uśmiechnęłam się a on odwzajemnił uśmiech.
-Uwielbiam twoje usta. Sa takie delikatne, pełne i tak zajebiście dobrze smakują.-powiedział a na moje policzki wkradł się rumieniec. Opuściłam głowę i zaczęłam bawić się palcami.
-Mówiłem Ci, że uwielbiam jak się rumienisz, więc się nie chowaj kochanie.-podniósł palcem wskazującym mój podbródek i pocałował mnie w policzek.
Kochanie! Uwielbiam jak tak do mnie mówi!
-Oglądamy jakiś film?-zapytałam a Justin skinął głową.
-Co powiesz na jakiś Horror?-uśmiechnął się i parę razy szybko zamrugał.
-Znowu? No dobra niech Ci już będzie.-zaśmiałam się.
Chłopak podszedł do szafki na której leżały różne filmy. Zaczął je po kolej przeglądać, aż w końcu wybrał jakiś a płytę włożył do odtwarzacza. Zasłonił żaluzje w salonie i usiadł obok mnie włączając "Play".
Obiął mnie ramieniem a ja położyłam głowę na jego torsie.
-Co ty masz z tymi Horrorami? Dobrze wiesz, że nie lubię ich oglądać.-powiedziałam i spojrzałam na niego.
-Lubię je oglądać, a ty się ich boisz i przez cały film jesteś do mnie mocno wtulona. Podoba mi się to.-zaśmiał się.
Obróciłam głowę i zaczęłam oglądać film.
Jakiś facet szedł właśnie ciemnym korytarzem z lampką w dłoni kiedy coś koło niego przebiegło. Obrócił cię i spojrzał na sufit a na nim siedziało "coś" bez oczu i całą twarzą we krwi.
Krzyknęłam i mocno wtuliłam się w tors Justina.
Całe śniadanie wróciło mi do gardła. Blee.
-Właśnie o tym mówiłem.-zaśmiał się chłopak kompletnie nie poruszony filmem.
-To nie moja wina, że wybierasz takie filmy.
-Nie jest w cale taki straszny.
-Nie jest straszny? Serio? To ja wole nie wiedzieć jaki film jest dla Ciebie straszny, bo chyba dostała bym zawału oglądając go.
Chłopak zaśmiał się i pocałował mnie w czubek głowy.


3 godziny później film się skończył, a Justin miał racje prawie całe 3 godziny spędziłam na mocnym przytulaniu się do niego co jakiś czas spoglądając na film. Ten Horror był jakiś długi, ale jakoś nie narzekam.
-Dobra, więc dam Ci trochę czasu na spokojne przygotowanie się do imprezy i wrócę tu przed 18, dobrze?
-Niech będzie.-uśmiechnęłam się. Justin złożył krótkiego całusa na moich ustach, wyłączył telewizor i wyszedł.
Podniosłam się z kanapy i weszłam po schodach do pokoju.
Podeszłam do szafy i wyciąg łam z niej czarną sukienkę na ramiączkach przed kolano. Zeszłam na dół i wyjęłam z szafki na buty czarne szpilki. Wróciłam do pokoju i postawiłam koło łóżka szpilki. Obróciłam się w stronę komody i wyjęłam z niej czarną koronkową bieliznę. Usłyszałam trzask za sobą.
Serce podeszło mi do gardła. Wystraszona obróciłam się po woli do tyłu aby zobaczyć lekko przymknięte okno. Odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do okna i zamknęłam je.
Z bielizną w ręce weszłam do łazienki i zamknęłam się. Zdjęłam z siebie ubrania, bieliznę i odkręciłam wodę. Weszłam pod prysznic i namydliłam dobrze ciało po czym je ogoliłam.
Rozpuściłam włosy i umyłam je. Zakręciłam wodę i wyszłam z kabiny. Wytarłam dokładnie ciało, głowę i założyłam bieliznę. Rozczesałam włosy i wysuszyłam je a potem wyprostowałam. Wyszłam z pokoju po sukienkę i wróciłam do łazienki. Założyłam ją na siebie i z trudem zapięłam ją na plecach. Oczy podkreśliłam cienką kreską eyelinera. Rzęsy pomalowałam tuszem a usta truskawkową bezbarwną pomadką. Przejechałam jeszcze parę razy po włosach szczotką i spryskałam szyję perfumami.
Wyszłam z łazienki. Na szyję założyłam długi naszyjnik z zawieszką w kształcie cztero listnej koniczyny a na nogi wsunęłam czarne szpilki. Do torebki włożyłam chusteczki, tusz, trochę pieniędzy i telefon. Spojrzałam na budzik znajdujący się na szafce nocnej. 17: 48. Trochę mi to zajęło, ale nie śpieszyłam się zbyt, więc co tu się dziwić. Przełożyłam przez ramię torebkę i wyszłam z pokoju kierując się na dół. Zatrzymałam się w połowie schodów i spojrzałam na kanapę o którą opierał się Justin z łobuzierskim uśmiechem.
-Skąd ty tu się wziąłeś?-zapytałam
-Pukałem, ale chyba byłaś w łazience i nie słyszałaś więc wszedłem. Trochę tu już czekam, ale opłacało się.-puścił oczko i podszedł bliżej mnie.
Dopiero teraz, przyjrzałam się jemu. Był ubrany w czarne spodnie jak zawsze lekko opuszczone w kroku, biały T-shirt i czarną bejsbolówkę ze skórzanymi rękawami.
T-shirt opinał mięśnie na jego brzuchu, a grzywka była postawiona na żel. Na szyj wisiał złoty łańcuch. Wyglądał naprawdę seksownie.
-Może zostaniemy dzisiaj w domu?-poruszył brwiami w górę i w dół. Zaśmiałam się.
-Powiedziałeś że przyjedziemy, więc przyjedziemy.
-Nic im nie obiecałem.-uśmiechnął się.
-Już się ubrałam, więc jedziemy.
-Nie przekonałaś mnie. W każdej chwili mogę zedrzeć z Ciebie tą sukienkę i już nie będziesz ubrana.-uśmiechnął się łobuziersko a ja prychnęłam i założyłam na ramiona swoją skórzaną kurtkę.
-Jedziemy i już.-złapałam go za rękę i pociągnęłam w kierunku drzwi frontowych ale on nawet nie drgnął tylko przyciągnął mnie do siebie i wpił się mocno w moje usta.
Odwzajemniłam pocałunek. Justin odsunął się ode mnie i uśmiechnął.
-Teraz mnie przekonałaś. Możemy jechać.
Zabrałam kluczę i wyszłam z domu a Justin od razu za mną. Zamknęłam dom i wrzuciłam do torebki klucze.
Justin złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w kierunku jego Range Rovera.
Wsiadłam na miejsce pasażera a chłopak na miejsce kierowcy. Odpalił samochód i wyjechał na ulicę. Włączyłam radio a w głośnikach rozbrzmiała piosenka Nicki Minaj- "Anaconda"
Zaczęłam tupać lekko nogą i podśpiewywać pod nosem.
Justin zaczął się śmiać. Spojrzałam na niego i zmarszczyłam brwi.
Aż tak źle śpiewam?
-Co Cię tak śmieszy Bieber?- zapytałam nie spuszczając z niego wzroku.
-Moja Anakonda też jest całkiem niezła.-powiedział a na jego twarzy pojawił się sugestywny uśmieszek.
Zaczęłam się histerycznie śmiać. Faceci.


10 minut później podjechaliśmy pod podświetlony dom Scotta. Justin zaparkował samochód, a ja wysiadłam z niego. Muzyka jest naprawdę głośna, a jak na taką godzinę jest całkiem sporo ludzi.
Bieber pojawił się przy moim boku, złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę drzwi.
Weszliśmy do środka a we mnie uderzyła jeszcze głośniejsza muzyka niż na dworze, ale to chyba oczywiste.
Przecisnęliśmy się przez tańczących ludzi i zatrzymaliśmy się dopiero w kuchni gdzie stała reszta naszej paczki.
Justin przywitał się z chłopakami jak to zawsze robią, ja uśmiechnęłam się tylko do nich i przytuliłam Nicol, która stała obok Matta.

 
-Juuustinn, kochanie!-usłyszeliśmy za sobą piskliwy damski głos.




_____________________________________________________

Przepraszam, że rozdział dodaje tak późno ale naprawdę nie miałam kiedy go dokończyć.
Bardzo dziękuje za ponad 10 tysięcy wyświetleń i komentarze.
Zaczynają mi się właśnie ferie więc będę miała czas na pisanie.
Następny rozdział postaram się dodać do Soboty, więc możecie go się spodziewać w każdej chwili. Będę pisać jak mi idzie na asku: @allyoursbabyx
Jeszcze raz dziękuje <3


CZYTASZ = KOMENTUJESZ