sobota, 22 sierpnia 2015

Rozdział 36: Zły Ruch

Kathe POV'

Wygramoliłam się z mojego ciepłego łóżeczka i rozciągnęłam.
Chwyciłam mojego iPhona i odblokowałam go.
Zmarszczyłam leciutko brwi, kiedy na ekranie wyświetlały się dwie wiadomości od Nicol.

Od: Nicol
Mogłabyś dzisiaj do mnie wpaść, proszę.
Zapomniałam zatankować auto i nie mogę do ciebie przyjechać.

Od: Nicol
To przyjedziesz? Prooooszę
Zaraz zanudzę się na śmierć!
Chyba nie chcesz być winna śmierci swojej najlepszej przyjaciółki, hmmm?

Przewróciłam oczami i kliknęłam na odpowiedz.

Do: Nicol
O której mam wpaść, najlepsza przyjaciółko?

Odpowiedz dostałam praktycznie, że natychmiast.
Wow! Naprawdę musi jej się nudzić.

Od: Nicol
Nawet teraz!

Do: Nicol
Dobra, nie długo będę.
Daj mi się ubrać! X

Odłożyłam telefon na szafkę nocną i podeszłam do szafy.
Zerknęłam jeszcze na okno i zauważyłam że na dworze jest ponuro i prawdopodobnie będzie padać.
Wyjęłam z szafy szare jeansy i bordową bluzę z Adidasa.
Zabrałam jeszcze czystą bieliznę i weszłam do łazienki.
Zdjęłam z siebie piżamy i odkręciłam wodę w kabinie.
Weszłam pod prysznic i umyłam się brzoskwiniowym żelem.
Po umyciu dokładnie swojego ciała, zakręciłam wodę i wytarłam się w ręcznik.
Założyłam czystą bieliznę i ubrania oraz spięłam włosy w wysokiego kucyka i zrobiłam makijaż.
Wyszłam z łazienki i schowałam do kieszeni telefon na nogi wsunęłam czarno białe Air Forsy i zeszłam na dół.
Zrobiłam szybko sobie kanapkę, którą pochłonęłam w natychmiastowym tempie.
Zabrałam kluczyki od mojego auta i wyszłam na zewnątrz zamykając drzwi na klucz.
Wsiadłam do mojego Audi i otworzyłam schowek sprawdzając czy mam wszystkie dokumenty.
Miałam prawo jazdy, dowód, ale karty pojazdu już brakowało.
Przeszukałam dokładnie każdy schowek, ale nic nie znalazłam.
Wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer taty.
Jeden sygnał...drugi sygnał...
-Tak?
-Umm...cześć tato. Wiesz może gdzie jest karta od mojego auta? Ostatnio załatwiałeś wszystkie sprawy związane z nim.
-Chyba powinna być w domu, ale poczekaj chwilę, zaraz sprawdzę.
-Okay.-mruknęłam
Pukałam palcem o kierownicę, czekając na jakieś informacje od taty.
-Przepraszam, kochanie. Mam ją ze sobą. Zapomniałem wyciągnąć.
-Świetnie.-mruknęłam niezadowolona.
-To coś ważnego?
-Nie, nie. Dobra, to ja ci nie przeszkadzam.Pa.
-Pa, skarbie.-rozłączył się.
Westchnęłam i wysiadłam z auta.
Mogłabym jechać bez niej, ale wolę nie ryzykować.
Policja czai się wszędzie, a przy moim szczęściu zapewne zatrzymali by mnie.
Wróciłam do domu i odłożyłam kluczyki i ponownie wyszłam z domu tym razem kierując się na nogach w kierunku domu przyjaciółki.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i postanowiłam napisać do niej wiadomość.

Do: Nicol
Idę na nogach. Tata zapomniał zostawić kartę auta.
Niedługo będę. :)

Wysłałam wiadomość i schowałam telefon do kieszeni.


Szłam drogą, nucąc sobie pod nosem rytm i słowa jakiejś piosenki.
Z każdym krokiem, byłam coraz bliżej domu Nicol.
Nagle koło mnie zwolniło czarne duże auto, podobne do samochodu Justina, ale jednak nie takie samo.
Obróciłam głowę w ich stronę nie przestając iść.
-Cześć.-zawołał jakiś chłopak uśmiechając się szeroko.
-Nie znam was.-mruknęłam przyśpieszając kroku.
Samochód również przyśpieszył.
-Daj spokój. Zawsze przecież możemy się poznać, nie?-mrugnął do mnie i uśmiechnął się łobuzersko.
A mi nagle zachciało się wymiotować.
Nigdy w życiu, palancie!-pomyślałam
-Wole zostać, przy znajomych których mam.Więc... nie dzięki.-mruknęłam
-Uuuu...zadziorna.-odezwał się drugi
-Bieber wiedział gdzie się zakręcić.-zaśmiał się a ja stanęłam jak wryta.
Samochód również się zatrzymał.
-Skąd znacie Justina?-zapytałam marszcząc brwi.
-Cóż... to nasz kumpel.-uśmiechnął się ale ja miałam przeczucie, że kłamie, więc ruszyłam na przód, chcąc znaleźć się jak najszybciej w domu Nicol.
-Nie uciekniesz nam skarbie!-zaśmiał się i zanim zdążyłam zarejestrować co się dzieje, samochód zatrzymał się a ja zostałam do niego wciągnięta i już po sekundzie ruszył z piskiem opon.
Zaczęłam się szarpać i kopać faceta który mnie trzymać, za co oberwałam, mocnym uderzeniem w policzek.
Skrzywiłam się i syknęłam z bólu.
-Sieć spokojnie kurwo, jeśli chcesz wrócić do swojego chłopaka.-uśmiechnął się sztucznie.- Nie koniecznie żywa.-zaśmiał się a reszta powtórzyła jego ruch.
Przez moje ciało przeszedł dreszcz i wcale nie był on nawet w najmniejszym stopniu przyjemny.
-Kto by pomyślał, że Bieber ma taki dobry gust.-uśmiechnął się i przejechał dłonią po moim policzku.
Wzdrygnęłam się i splunęłam prosto w jego twarz.
Chwyciłam klamkę od drzwi, mając kompletnie gdzieś to, że samochód znajdował się w ruchu.
 Wole być poobijana i mieć parę złamań niż zostać z tymi świrami i mieć zagwarantowaną śmierć.
Otworzyłam drzwi i już miałam zamiar skakać, kiedy zostałam złapana za włosy i mocno odciągnięta do tyłu, przez co uderzyłam głową o drugi bok samochodu.
Drzwi które otworzyłam zostały zatrzaśnięte a mężczyzna któremu chwilę temu splunęłam w twarz obrócił się w moją stronę z poczerwieniałą twarzą z wściekłości.
-Zły ruch, suko.-syknął i uderzył mnie z pięści w twarz przez co moja głowa odskoczyła na bok a moje ciało upadło na ziemię.
Nawet nie zauważyłam wcześniej, że tył samochodu był kompletnie bez jakich kol wiek foteli.
Próbowałam podnieść się na łokciach, ale kiedy poczułam mocne uderzenie w brzuch zgięłam się w pół, chroniąc się przed następnymi uderzeniami.
-Wystarczy. Nie tutaj, zajmiesz się nią w magazynie.-odezwał się kierowca samochodu.
-Racja.-przekrzywił głowę i spojrzał na mnie mrużąc oczy.
Dziwnie pachnąca szmatka została przyciśnięta do moich ust i już po chwili poczułam strasznie ciężkie powieki, które zaczęły się zamykać.
Ciemność... Spokój...


 _______________________________

Cześć kochani!
Od dzisiejszego rozdziału zacznie się sporo dziać.
Spodziewaliście się?
Miłego Weekendu i końcówki Wakacji! 
Strasznie szybko minęły te dwa miesiące.
Komentujcie rozdziały, misie! :)
DO NASTĘPNEGO ! X

KONTAKT:
ASK.FM : @allyoursbabyx
TWITTER: @allyoursbabyx

DRUGIE FF: ONE LIFE
 
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ !


piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział 35: Tak to się kończy...

Justin POV'

Kiedy zegar wybił 20:45 zabrałem klucze od auta i wyszedłem z domu zamykając za sobą drzwi na klucz.
Wsiadłem do samochodu i wyjechałem na ulicę kierując się w kierunku domu Matta

Po 7 minutach stania w pierdolonych korkach i paru minutach normalnej jazdy wreszcie dojechałem pod dom przyjaciela.
Na podjeździe stało już parę aut, co oznaczało, że chłopaki już na mnie czekają.
Wysiadłem z samochodu i zamknąłem go idąc w kierunku drzwi wejściowych.
Bez pukania wszedłem do środka, a wszystkie głowy obróciły się w moją stronę.
-Nareszcie jesteś, stary.-mruknął Matt
Wyjąłem telefon z kieszeni i spojrzałem na zegarek.
-2 minuty spóźnienia, więc się odpieprz. Okay?-przewróciłem oczami
-Luz, siadaj.-podniósł do góry ręce i wskazał na wolne miejsce po drugiej stronie obok Scotta i Ryana.
Usiadłem wygodnie i oparłem się łokciem o narożnik.
-Tak jak wiemy The Dragons posunęli się o krok do przodu i o krok za dużo.-zaczął Ryan
-Czas coś z tym zrobić. Nie pozwolimy aby jacyś skurwiele wchodzili na nasz teren i jeszcze bez karnie strzelali do nas.-powiedział Danny
Zacisnąłem mocno szczękę i wbiłem paznokcie w kanapę, próbując nie wybuchnąć.
-Właśnie po to tutaj jesteśmy. Dzisiaj o północy zrobimy im małą niespodziankę, tylko pytanie... Czy Justin jesteś na siłach?-zapytał Matt
Prychnąłem
-Żartujesz sobie kurwa ze mnie? Chyba nie myślisz, że odpuszczę temu skurwielowi. Czas odpłacić się pięknym za na dobre.-warknąłem
-Czyli wchodzisz w to?-zapytał ponownie
-Tak wchodzę, to aż tak trudno kurwa zrozumieć?-syknąłem
-Okay. Bomby na około magazynu? Zabieramy towar czy rozstrzelanie?-zapytał Matt
-Bomby! Nie mam zamiaru się z nimi pieprzyć. Nie zaczyna się z ogniem bo można się sparzyć-syknąłem uśmiechając się.
I nie był to wcale jeden z tych miłych uśmiechów, możecie być pewni.
-Jestem tego samego zdania co Justin.-odpowiedział Danny a Luke i reszta pokiwali głowami zgadzając ze ze mną.
-Dobra. -kiwnął głową Matt
-Gdzie klucze od piwnicy?-zapytałem przechodząc do najlepszej części.
Matt wyjął coś z kieszeni i rzucił mi klucz.
Podniosłem się z kanapy i bez słowa wyszedłem z salonu idąc na koniec korytarza.
Otworzyłem drzwi i zbiegłem po schodach stając twarzą w twarz z dość sporych rozmiarów metalowymi drzwiami.
Włożyłem klucz do zamka i przekręciłem go.
Popchnąłem drzwi i wszedłem do pomieszczenia.
Zapaliłem światło, a pomieszczenie rozjaśniła jasna żarówka.
Uśmiechnąłem się szeroko a adrenalina zaczeła budzić się w moich żyłach na sam widok bomb, pistoletów przeróżnych rozmiarów, granatów, i czarnych stroi oraz paru innych rzeczy.
Chłopaki po chwili również znaleźli się w pomieszczeniu z jedną średniej wielkości torbą.
-Pora na małe zakupy!-krzyknąłem i wszedłem w głąb pomieszczenia.
Zabrałem jedną z czarnych masek, bo chyba nie chcemy aby ktoś nas zauważył i na dodatek rozpoznał. A z naszymi wyczynami jesteśmy dość znani w tym mieście.
Zabrałem jedną z lepszych broni i schowałem ją za pasek spodni.
Chłopaki zaczęli pakować najlepsze bomby.

Po wybraniu potrzebnych nam rzeczy, wyszliśmy z piwnicy.
Zerknąłem na zegarek w telefonie.
22:05.
-O wpół do 12, tutaj?-zapytałem chłopaków
-Tak.-odpowiedział Ryan
-Dobra, to ja spadam.-pożegnałem się z nimi i wyszedłem z domu.
Odblokowałem samochód i wsiadłem do środka kierując się z powrotem w kierunku domu.

17 minut później, byłem na miejscu.
Wysiadłem z auta i spojrzałem na okno w pokoju Kathe.
Było ciemno, więc to chyba oznaczało, że śpi.
Wszedłem do domu i wbiegłem po schodach na górę do sypialni.
Odłożyłem broń na łóżko i wszedłem do łazienki.
Po krótkim prysznicu, wróciłem do pokoju ubrany w same bokserki.
Wyjąłem z szafy czarne spodnie oraz czarną bluzę.
Założyłem na siebie ubrania i schowałem broń za pasek spodni, przykrywając ją bluzą.
Założyłem na nogi czarne Supry i zbiegłem na dół z telefonem w ręku.
Oblizałem usta i po raz drugi w ciągu nie całych 2 godzin wyszedłem z domu wsiadając ponownie do auta.

O 23:26 wysiadłem z samochodu i wszedłem do środka domu Matta.
-Siema!-krzyknąłem a głowa Ryana wynurzyła się z kuchni.
-Gotowy?-zapytał
-Co to za pytanie?-prychnąłem
-Racja.-kiwnął głową.
-Gdzie reszta?
Ryan kiwnął głową w stronę drugiego pokoju.
-Dzięki-mruknąłem
Wszedłem do pokoju a chłopaki akurat chowali broń.
-To co gotowi?-zapytałem
-Jak nigdy.-uśmiechnął się Luke
-To jedziemy.-powiedział Scott i ominął nas w drzwiach wychodząc przed dom.
Wyszliśmy za nim i wsiedliśmy do samochodów.
Ja, Scott i Ryan jednym samochodem a Matt Luke i Danny drugim.

O równej północy zatrzymaliśmy samochody niedaleko magazynów, w razie gdyby ktoś z The Dragons był w okolicy.
Wysiadłem z samochodu a za mną reszta.
Zamknąłem cicho drzwi i założyłem na głowę kominiarkę.
-Ja, Ryan i Scott idziemy do magazynu a reszta zajmijcie się bombami.-powiedziałem.
Chłopaki również założyli kominiarki i ruszyli za mną w kierunku wejścia do magazynu.
Wyjąłem zza paska broń i odbezpieczyłem ją.
Nacisnąłem lekko na klamkę, ale ona nie ustąpiła, co oznaczało że nikogo nie było.
Uśmiechnąłem się szeroko.
Czas aby stracili to co udało im się zdobyć, przez te kilka dni.
Wziąłem od Ryana wytrych i włożyłem go do zamka.
Długo nie musiałem czekać, aż usłyszeliśmy ciche przeskoczenia zamka.
Popchnąłem drzwi i wszedłem do środka.
Scott zaśmiecił lampką, a kiedy tylko rozejrzeliśmy się po pomieszczeniu na naszych twarzach wymalował się szeroki uśmiech.
Zabrałem jedną torbę od chłopaków i pakowałem do niej wszystko co się da od trawki aż po heroine, koke i inne.
Po sprzątnięciu całego towaru wyszliśmy z budynku.
Kiwnąłem głową do Matta, który znajdował się najbliżej i ruszyłem do samochodu schować torby.
Wpakowaliśmy wszystko do mojego bagażnika i stanęliśmy obok auta czekając na chłopaków.
-Zwijamy się, minuta!-krzyknął Matt i biegiem ruszył do swojego auta.
Wsiadłem na miejsce kierowcy i nie czekając aż chłopaki zamkną z tyłu drzwi ruszyłem z piskiem opon.
Kiedy usłyszałem głośmy huk mój wzrok od razu powędrował do lusterka wstecznego.
Zdjąłem kominiarkę.
-Tak to się kończy skurwiele, kiedy się zaczyna z nieodpowiednimi ludźmi.-syknąłem pod nosem.

Po zaparkowaniu aut wysiedliśmy aby zabrać torby.
Matt otworzył dom, a my wchodząc do środka od razu ruszyliśmy w kierunku piwnicy.
Danny zabrał po drodze klucz i otworzył drzwi.
Weszliśmy do piwnicy i położyliśmy toby z towarem na stole a broń na swoje wcześniejsze miejsca.
-Brawo Chłopaki.-uśmiechnął się Matt.
Przybiliśmy piątki.
-Jutro opchniemy towar komuś z branży i dostaniemy za to całkiem sporo kasy.-powiedziałem a chłopaki skinęli głową z szerokimi uśmiechami, myśląc już pewnie o wszystkich zielonych w ich łapach.
-Dobra ja lecę.-powiedział Danny i wyszedł żegnając się nami męskim uściskiem.
Ja również się pożegnałem i wyszedłem z domu po raz kolejny wsiadając do mojego auta.

Kiedy tylko dojechałem do domu, jedyne o czym myślałem to ciepłe łóżko i to aby Kate znalazła się obok mnie ale była pierwsza w nocy, więc nie mam zamiaru ściągać ją z łóżka.
Wszedłem do domu i wbiegłem na górę do swojej sypialni.
Zdjąłem ubrania i wrzuciłem je do kosza na brudy w łazience.
W samych bokserkach wsunąłem się pod kołdrę i przymknąłem oczy.
To na pewno nie skończy się tylko na wysadzeniu ich pierdolonego magazynu i zabraniu towaru.
Postrzelili nieodpowiednią osobę.
Lepiej niech szykują sobie groby dobre trzy metry pod ziemią.
Nie zadziera się z Justinem Bieberem!


__________________________________
 Cześć! Dzisiaj rozdział z perspektywy Justina.
Nie wyszedł jakoś fenomenalnie, dlatego też nie zbyt mi się podoba, ale chciałam już go dodać, a nie ciągle zastanawiać się co mogę poprawić i dopisać.
Pamiętajcie o komentarzach! :)
W nastęnym rozdziale, będzie dużo się działo.
Możecie pisać w komentarzach, czego się spodziewacie w rozdziale 36. :)

DO NASTĘPNEGO ! :)


DRUGIE FF: ONE LIFE

Kontakt:
TWITTER: @allyourbabyx
ASK:FM @allyoursbabyx



CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ !

sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 34: Mamy robotę...

Kathe POV'

Po raz kolejny w pokoju rozbrzmiała ta sama melodyjka.

Mruknęłam i wtuliłam się mocniej w ciało leżące obok mnie.

Kiedy mój mózg po woli zaczął się przebudzać dotarło do mnie, że dzwoni mój telefon.

Wyplątałam się z objęć Justina i i podniosłam szybko z łóżka, nie zwracając uwagi na to, że jestem naga.

Rozejrzałam się po pokoju, szukając swoich spodni.

Kiedy wreszcie je znalazłam, wyjęłam z nich telefon.

Na wyświetlaczu pojawił się numer mojej mamy.

Cholera, nie wysłałam jej żadnej wiadomości, że nie wracam na noc.

Szybko wymyśliłam sobie historyjkę w głowie, którą mogłabym powiedzieć i przesunęłam po ekranie placem i przyłożyłam telefon do ucha.

-Halo.-mruknełam.

-No nareszcie odebrałaś.

-Przepraszam, nie słyszałam.

-Gdzie ty jesteś Kathe?-zapytała oschle.

-U koleżanki.-odpowiedziałam

-Jakiej koleżanki?

-Nie znasz mamo. Rzucił ją chłopak i załamała się, i prosiła abym przyjechała razem z Nicol.-odpowiedziałam

-Nicol też tam jest?

-Tak. Teraz właśnie w łazience. Nie długo wrócę. A ty jesteś w pracy?

-Teraz kiedy odebrałaś, mam zamiar się do niej wybrać.

-Dobrze, mamo. Pa.

-Pa.-odpowiedziała i rozłączyła się

Obróciłam się i zobaczyłam Justina, który zamiast spać wpatrywał się we mnie uśmiechnięty z rękami pod głową.

-No co?-zapytałam

-U koleżanki?-uśmiechnął się drwiąco.-Wyglądasz nie zwykle kusząco.-uśmiechnął się szeroko.

Wróciłam na swoje wcześniejsze miejsce i wtuliłam się do Justina.

-Zmarzłaś.-potarł moje plecy.

-Może troszeczkę.

-Jestem pewny, że ja znalazł bym jakiś sposób, aby cię rozgrzać.-pocałowałam moją szyje.

-Jestem tego świadoma.-zachichotałam.

-Co powiedziała twoja mama?-zapytał i odsunął się lekko

Ułożyłam policzek na jego torsie i objęłam go ramieniem dookoła bioder.

-Nic. Pytała gdzie jestem. Musiałam coś wymyślać. Chciałabym im o tobie powiedzieć.-kreśliłam drugą ręką różne wzory na jego torsie.

-Więc dlaczego nie powiesz?-pogładził mnie po plecach.

-Bo zajmujesz się czym zajmujesz. A moja mama mimo, że Cię nie zna już kiedyś powiedziała że mam trzymać się od Ciebie i twoich kolegów z daleka. I boję się, że jeśli dowiedzą się, że jesteśmy razem zabronią mi się z tobą spotykać.-mruknełam i pocałowałam go w klatkę piersiową.

-A ty byś ich posłuchała?

-Nie.

-Więc w czym problem?-zapytał

-Wtedy zaczęli by mnie kontrolować, a teraz niczego się nie domyślają.-odpowiedziałam.

-Może i masz racje. -pocałował mnie w czoło.

-Kocham Cię.-westchnęłam.

-Ja ciebie też.

-Jak się czujesz?-zapytałam

-Dobrze, nawet bardzo dobrze.-uśmiechnął się łobuzersko.

-Naprawdę?- podniosłam na niego wzrok

-Mhm, najwidoczniej obecność pewnej dziewczyny dobrze na mnie wpływa. Jest idealna. Jestem pewny, że wszyscy faceci na tym całym pieprzonym świecie zazdroszczą mi, że ją mam. Jest dla mnie dobra, rozumie mnie i akceptuje mnie razem z wszystkimi moimi humorkami i wadami. Jest trochę pyskata, ale da się znieść. Stara się mną opiekować, co akurat jest moją robotą. Jest o mnie zazdrosna, mimo że tylko nią jestem zainteresowany. Siedziała przy mnie każdej nocy w szpitalu, nie opuszczając mnie nawet na chwilę. Nie wyobrażam sobie, co by się stało, jeśli bym ją stracił. Kocham ją i ona podobno mnie też. Jestem w stanie oddać za nią życie.-powiedział a z moich oczu wypłynęły łzy.

-Jesteś kochany.

-Hola, holaaa... Kto powiedział, że mówię o tobie?-podniósł do góry ręce.

-Nie bądź, dupkiem Bieber i nie psuj chwili.-wydęłam dolną wargę.

-Okay, okay. Chodź tu do mnie.-mruknął i przyciągnął mnie bliżej siebie.

-Naprawdę, kocham Cię cholernie mocno.-wyszeptał mi do ucha.

-Ja Ciebie też.-oparłam podbródek na jego klatce piersiowej i spojrzałam na niego.

-Co?-uśmiechnął się.

-Jesteś idealny.-mruknełam

-Wiem.-uśmiechnął się szeroko.

-I skromny.-przewróciłam oczami.

-Ale mnie kochasz.-nachylił się i pocałował mnie w usta.

-Mhm.-mruknełam nie przerywając pocałunku.

Obrócił nas tak, że leżałam pod nim a on zadowolony zawisł nade mną.

-I co teraz skarbie?-wyszeptał mi do ucha.

-Nic.

Chwycił moje dłonie i przytrzymał je po bokach mojej głowy.

Zaczął całować moją szyje i ponownie wrócił do ust.

-Musisz iść?-zapytał

-Tak, jeszcze chwilę mogę zostać, ale potem muszę naprawdę iść.-odpowiedziałam

-Okay. Weźmiesz ze mną prysznic?-podniósł głowę i spojrzał prosto w moje oczy wydymając dolną wargę i mrugając parę razy oczami.

Zachichotałam.

-I jak ja mam ci odmówić?-uśmiechnęłam się.

-Nie da się, skarbie.-odsunął kołdrę i chwycił mnie pod kolanami i w pasie i podniósł do góry wstając po woli z łóżka.

Pisnęłam, a on tylko się zaśmiał.

-Idziemy myju.-uśmiechnął się szeroko i wniósł mnie do łazienki.

Postawił mnie dopiero na płytkach w łazience i otworzył kabinę aby odkręcić wodę.

Przytrzymał mnie w pasie i pomógł wejść do kabiny.

Zamknął za nami i wyszczerzył się.

-Trzeba Cię umyć.-chwycił gąbkę i wylał na nią trochę żelu pod prysznic.



Po tym jak umyliśmy się na wzajem, wyszliśmy z kabiny i wytarliśmy się w ręczniki.

Ubrałam na siebie wczorajsze ubrania i zeszłam na dół do Justina, który uparł się, że pójdzie zrobić śniadanie, mimo iż nie byłam głodna.

Zeszłam na dół a po salonie rozniósł się zapach jajecznicy.

Weszłam do kuchni i uśmiechnęłam się na sam widok Justina przy kuchence.

W mojej głowie od razu odtworzył się widok, Justina kiedy tańczył i śpiewał nie tak dawno w mojej kuchni.

Mój uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej.

Zachichotałam.

Chłopak obrócił się w moją stronę i uśmiechnął.

-Co cię tak śmieszy, Jones?-podniósł do góry lewą brew.

-Nie powinieneś jeszcze śpiewać i tańczyć?-po raz kolejny zachichotałam

-Masz jeszcze ten filmik?-zapytał

-Oczywiście!-uśmiechnęłam się szeroko

Pokręcił rozbawiony głową i podał mi talerz z jajecznicą.

Usiadłam na stołku obok wyspy kuchennej i zaczęłam jeść.






Justin POV'


Po tym jak Kathe poszła do domu, zabrałem się za sprzątanie lampek i naczyń z ogrodu.

Telefon w mojej kieszeni zaczął wibrować.

Wyciągnąłem go a na ekranie pojawiło się imię "MATT"

Westchnąłem, przejechałem palcem po ekranie i przyłożyłem telefon do ucha.

-Co tam, stary?-zapytałem

-Siema. Mógłbym dzisiaj wpaść do mnie. Mamy robotę do zrobienia.

-No nareszcie. Już myślałem, że się kurwa nie doczekam.-warknąłem

-Wyluzuj, Bieber. Musimy się spotkać i wszystko ustalić. O 21 wszyscy u mnie, okay?

-Spoko.

-Twoi starzy kumple, oferują nam pomoc, ale dzisiaj spróbujemy załatwić to sami.

-Świetnie.-odpowiedziałem

-Do zobaczenia.

-Ta, do zobaczenia.-rozłączyłem się.

Zapowiada się interesujący wieczór.

______________________________
Przepraszam, że dzisiaj taki krótki.
Chciałam to właśnie skoczyć w tym oto miejscu
Komentujcie rozdziały proszę, bo naprawdę ma to dla mnie duże znaczenie, i wiem dzięki temu czy wam się podoba.
Tak jak mówiłam, gdyby komentarzy było chociaż w 1/3 tyle co wyświetleń w jeden dzień byłabym prze szczęśliwa.
Są wakacje i chciałam was zmotywować do tego abyście komentowali, bo jeśli będzie dużo komentarzy mogę wtedy wstawić rozdział w każdej chwili. W roku szkolnym nie będę miała już takiej możliwości, i kto wie czy rozdziały nie będą pojawiać się nawet w większych odstępach niż do tej pory. W tej chwili piszę AYB dla mniej więcej 15 osób, które komentują.Więc misie korzystajcie, puki możecie. :)))

Mam nadzieje, że nie zabijecie mnie z czasem za to co będzie się działo w rozdziałach. :)

DO NASTĘPNEGO ! :)


DRUGIE FF: ONE LIFE
Kontakt:
TWITTER: @allyourbabyx
ASK:FM @allyoursbabyx



CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ !

SONDA! INFORMACJA!

A więc kochani! 
"ALL YOURS BABY" jest nominowany do bloga miesiąca LIPIEC.
Bardzo Proszę aby każdy kto to przeczyta zagłosował.
Nie zajmuje to wiele czasu, nie musicie podawać żadnych informacji. 
Wystarczy że wybierzecie blog i zagłosujecie.
Oczywiście nie naciskam, każdy ma prawo do swoich decyzji i może głosować na co chce ;)
Tutaj macie link do sondy:


Rozdział 34 powinien pojawić się jeszcze dzisiaj, więc wyczekujcie. :)))
Teraz zacznie dziać się dość sporo, mam już plany na dobre 10 rozdziałów. :)))
I zapraszam na moje drugie fanfiction: ONE LIFE