niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 10 cz.1 : Co ty sobie kurwa myślisz?

Justin POV'


Poczułem mokry pocałunek na moim policzku, otworzyłem oczy a nade mną siedziała uśmiechnięta Kathe.
-Dzień Dobry- powiedziała zadowolona
-Dzień Dobry księżniczko.-powiedziałem, a jej policzki nabrały czerwonych kolorów..
Uwielbiam to, jak zachowuje się na moje słowa lub dotyk.
-Która godzina?-zapytałem
-11:10
-Twoi rodzice pojechali już do pracy?
-Samochodu już nie ma, więc chyba tak.
-Czyli mamy kolejny dzień, aby spędzić razem.-powiedziałem z szerokim uśmiechem.
Uwielbiam spędzać czas z tą dziewczyną. Taaa może i lubię ją bardziej niż powinienem, ale przecież nikt nie musi o tym wiedzieć.
Poczułem jej małe dłonie na moim brzuchu, spojrzałem na nią z uśmiechem.
-Zapomniałam że nie masz łaskotek.-powiedziała lekko się odsuwając, tak jakby wiedziała co mam teraz zamiar zrobić.
Złapałem ją i obróciłem. Leżała teraz pode mną, więc zacząłem ją łaskotać. Rzucała się na wszystkie strony, śmiejąc się.
Odsunąłem się od niej, bo widziałem że nie mogła złapać oddechu z powodu śmiechu. Położyłem się obok niej i przycisnąłem ją do mojej klatki piersiowej.
-Lubię cię.-wypaliłem, a ona spojrzała na mnie z wielkim uśmiechem na ustach, więc się zaśmiałem.
-Też cię lubię.-powiedziała, a moje serce zaczęło szybciej bić.
Kurwa co jest?-pomyślałem.
Z pewnością jest coś ze mną nie tak gdy ta dziewczyna jest obok.
Mój telefon zadzwonił, chwyciłem go i przyłożyłem do ucha.
-Justin przyjedź do domu Matta, postaraj się być jak najszybciej.-powiedział Ryan
-Co jest?
-Jutro jest ostatni dzień jak Nick ma nam oddać kasę za kokę, właśnie się dowiedziałem, że ma zamiar spierdolić. Trzeba się nim zająć.
-Dobra, za chwilę będę.-powiedziałem i rozłączyłem się.
-Kathe, muszę jechać.-powiedziałem a dziewczyna lekko posmutniała.
Kurwa, zawsze dzwonią gdy z nią jestem.
-Dobra.- wyszła z łóżka i zaczęła ubierać swoje ubrania. Gdy była już ubrana podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek.
-Pa.-powiedziała i wyszła.
Wstałem z łóżka i również zacząłem się ubierać. Parę minut później siedziałem już w samochodzie w drodze do chłopaków.


Kathe POV'


Weszłam do domu, i pierwsze co postanowiłam, to wziąć prysznic. Wbiegłam po schodach i weszłam do łazienki. Potrzebuje gorącej kąpieli. I wcale nie mam zamiaru się śpieszyć. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod gorący prysznic. Spływająca woda po moim ciele, w pewien sposób mnie odprężała. Umyłam ciało brzoskwiniowym żelem pod prysznic a głowę truskawkowym szamponem. Zakręciłam wodę i wyszłam z kabiny. Wytarłam włosy i ciało w kremowy ręcznik, a większym ręcznikiem owinęłam się wokół tali. Rozczesałam włosy i wysuszyłam je. Wyszłam z łazienki i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej dżinsowe spodnie z przetarciami na kolanach, białą bluzkę z napisem #BAD i czarną bluzę bo na dworze nie było dzisiaj za ciepło, ale zimno też nie było. Założyłam świeżą bieliznę i ubrania, a na nogi wsunęłam białe stopki. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej pomidora i ogórka. Chwilę później siedziałam przed telewizorem zajadając się kanapkami które sobie zrobiłam. Ktoś zapukał do drzwi, spojrzałam na zegarek dochodziła 13. Pomyślałam że może Justin już wrócił, bo kto inny mógłby przyjść do mnie o tej godzinie. Otworzyłam drzwi, a mnie zamurowało. Stał tam Michael, ten sam Michael który mnie zgwałcił. Próbowałam zamknąć drzwi, ale zatrzymał mnie nogą.
-Nie tak szybko.-powiedział, a moje ciało przeszedł nie przyjemny dreszcz. A co jeśli znowu coś mi zrobi?
-Czego chcesz?-powiedziałam, a łzy piekły mnie w kącikach oczu.
-Co ty na to abyśmy powtórzyli tamtą noc.-powiedział z uśmiechem, a mnie zatkało. Przyjechał tu specjalnie, aby zgwałcić mnie drugi raz. Łzy płynęły po moich policzkach.
Chwycił mnie za ręce i przyparł mocno do ściany na zewnątrz obok drzwi. Poczułam ból w kręgosłupie i na nadgarstkach. Ściskał je tak mocno, że pewnie są już całe fioletowe.
-Puść mnie słyszysz, kurwa puść.-krzyczałam, dławiąc się łzami
-Może trochę milej suko, co?-powiedział przyciskając mnie bardziej do ściany, tak że po całych moich plecach przeszedł straszny ból, przez co zaczęłam mocniej płakać.
-Co ty sobie kurwa myślisz?-usłyszałam znajomy mi głos.
Michael chciał się obrócić w stronę nadchodzącej osoby, ale była ona już za blisko. Dostał z całej siły w twarz, tak że mnie puścił i upadł na ziemię, a Justin siedział na nim okładając go pięściami. Twarz Michaela nabierała fioletowych odcieni, i spuchła.
-Justin.-powiedziałam podchodząc do niego.-Zostaw go, nie chce żebyś miał prze zemnie kłopoty.-dokończyłam płacząc
-Kłopoty?-powtórzył po mnie śmiejąc się, jego oczy były ciemne, a twarz czerwona ze złości.
-Proszę.-powiedział podchodząc do niego bliżej. Złapałam go łagodnie za ramiona.
On obrócił się w moją stronę i wstał z Michaela.
-Widzę że znalazłaś sobie nowego idiotę, suko.-powiedział Michael, łapiąc się za twarz i zaczął powoli wstawać.
Justin podszedł do niego bliżej i kopnął go w brzuch tak że natychmiastowo złapał się za niego, i zaczął jęczeć.
-Jeszcze raz ją tak nazwij, a połamie ci kości, rozumiesz?-powiedział Justin, zaciskając szczękę. Z każdą chwilą stawał się jeszcze bardziej zły.
-Kim ty myślisz że jesteś?-zapytał Michael zwracając się do Justina.
Bieber podszedł do niego złapał go za koszulkę, i podniósł do góry przyciskając do ściany.
-A co powiesz, na nazwisko Bieber, hmm?-zapytał Justin przyciskając go bardziej do ściany. W oczach Michaela było widać strach, gdy usłyszał nazwisko Bieber.
-Sorry, już więcej nie pokaże wam się na oczy, tylko mnie puść, okay?-powiedział wystraszony Michael
Czemu wszyscy się tak go boją? Nie rozumiem.
Podeszłam do nich i spojrzałam się na Michaela.
-Nie chce cię nigdy więcej widzieć, nie wystarczyło ci to co zrobiłeś mi wtedy.-powiedziałam płacząc.
Justin zaczął nad czymś mocno myśleć, trzymając nadal Michaela za koszulkę a po chwili odezwał się.
-Jak masz na imię?-zapytał.
Justin wyglądał jakby znał już odpowiedź na pytanie, ale chciał się upewnić.
-Michael, a co?
Oczy Justina pociemniały jeszcze bardziej, klatka piersiowa napięta się. Zamachnął się prosto w jego nos. Było słychać odgłos, pękającej kości. Zamachnął się jeszcze parę razy, raz w jego twarz a raz w jego brzuch.
Teraz wiem jak wygląda wściekły Justin.
-Ty skurwysynie, zabije cię rozumiesz.-powiedział Justin a w mojej głowie od razu włączył się alarm.
-Justin proszę chodź, teraz na pewno nas zostawi.-powiedziałam ciągnąc go w moją stronę, ale Justin mnie kompletnie olał. Dalej bił Michaela. Możne jak zacznę mówić do niego jakoś słodziej albo coś to, to pomoże.-pomyślałam. Można spróbować.
-Justin ,skarbie chodź.-powiedziałam a jego ręka uderzyła w oko Michaela i zatrzymała się.
Dobra to działa. Wow!
-Kochanie chodź, zostaw go w spokoju. Odczepi się już.-powiedziałam a Justin odsunął się od niego i podszedł do mnie. Jego oczy były jeszcze pociemniałe, ale na pewno o wiele mniej niż chwile temu.
-Chodź Justin.-powiedziałam łapiąc go za rękę.-A ty spierdalaj stąd, już.-powiedziałam zwracając się do Michaela.
Wciągnęłam Justina do domu, i zamknęłam drzwi.
Pocałowałam go w usta, a on odwzajemnił pocałunek,odsunęłam się po chwili.
-Możesz mówić tak do mnie częściej.-odezwał się, a ja zachichotałam.
-Aż tak ci się spodobało?
-Tak, oj tak.
-Dziękuje.-powiedziałam i przytuliłam się do niego.
-Nie ma za co skarbie, nie pozwolę aby ktoś cię skrzywdził, nigdy.-powiedział a moje serce zaczęło szybciej bić.
-Naprawdę?-zapytałam
-Jesteś dla mnie ważna, i nie wybaczył bym sobie jeśli coś by ci się stało.-powiedział i złapał mnie za ręce, gdy zobaczył siniaki wokół moich nadgarstków zaczął je całować.
Moje serce waliło coraz szybciej. Czy on właśnie powiedział że jestem dla niego ważna?
-Też jesteś dla mnie ważny.-powiedziałam uśmiechając się
Justin złapał mnie pod kolanami i wziął na ręce. Zaniósł mnie do mojego pokoju położył na łóżku i objął mnie ramieniem w tali.



  Ktoś trzasnął drzwiami frontowymi. Otworzyłam oczy i zobaczyłam śpiącego Justina obok mnie. Wstałam z łóżka i podbiegłam do drzwi zamykając je na klucz, i położyłam się z powrotem obok Justina. Po chwili usłyszałam głos mojej mamy.
-Kathe, jesteś tam?-zapytała, ale nie odezwałam się.
Miałam już budzić Justina, żeby gdzieś się schował, ale odezwał się mój tata.
-Daj jej spokój, może śpi. Pogadasz z nią jutro.
-Masz racje-odpowiedziała mu mama, a już po chwili było słychać oddalające się kroki.
Znowu wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyjęłam dresy i fioletową luźną bluzkę. Weszłam do łazienki założyłam dresy i koszulkę, a dzisiejsze ubrania wrzuciłam do kosza. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam słodko śpiącego Justina.
Patrzyłam tak na niego parę minut i zdałam sobie z czegoś sprawę.
Przy nim moje serce zaczyna szybciej bić, ręce mi się pocą. Gdy mnie całuje w moim brzuchu latają stada motylków. Jest pierwszym chłopakiem, któremu pozwoliłam zbliżyć się do siebie tak blisko. Nawet gdy byłam z Michaelem, zawsze tylko się całowaliśmy. Z Justinem znam się ponad miesiąc, a pozwoliłam mu na wiele więcej. No i oczywiście czuje się przy nim bezpiecznie. Ale co jeśli on nie czuje tego samego co ja? Może i powiedział że jestem dla niego ważna, ale mogę być dla niego ważna jako przyjaciółka, albo coś. Szkoda że nie mogę się dowiedzieć co on o tym wszystkim myśli, co myśli o mnie. Podeszłam do łóżka i położyłam się obok niego.


 
Justin POV'


Obudziłem się i zobaczyłem mocno wtuloną we mnie Kathe. Teraz ja zacząłem się w nią wpatrywać. Tak wiem że wczoraj w nocy się mi przyglądała. Obudziłem się jak nie było jej w łóżku, a chwile później wyszła z łazienki, przebrana. A kiedy otworzyłem lekko oczy, tak żeby nie mogła tego zobaczyć. Widziałem jak dokładnie mi się przypatruje. Szkoda że nie wiem co sobie wtedy myślała. 
Gdy wczoraj widziałem tego chłopaka jak przyciskał ją do ściany a ona płakała. Krew w moich żyłam się zagotowała, nigdy nie pozwolę, aby ktoś traktował ją w taki sposób.
Ale gdy powiedziała do mnie skarbie i kochanie. Moje serce waliło jakby oszalało. 
Kurwa co się ze mną dzieje?
Musze się otrząsnąć w końcu jestem Justin Bieber, nie?
No ale coś ciągle ciągnie mnie do tej dziewczyny.
Spojrzałem jeszcze raz na śpiącą Kathe.
Cholera ona jest taka piękna.





Kathe POV'

Otworzyłam oczy i pierwsze co zrobiłam spojrzałam na chłopaka, który już nie spał, tylko się we mnie wpatrywał.
-Dzień Dobry, Skarbie
-Dzień Dobry.-odpowiedziałam, uśmiechając się
-Powiesz mi czemu tak mi się wczoraj przyglądałaś?
Cholera skąd on o tym wie, przecież spał. Co mam mu powiedzieć? Że zdałam sobie sprawę że coś do niego czuje, tylko nie potrafię jeszcze określić co to takiego? A on się wystraszy, i wyjdzie?
Nie, nie, nie.
-Ummm...nieważne.
-Ważne Kathe, powiedz mi.
-Patrzyłam tylko chwilę, tak słodko spałeś.
-Kathe, przecież dokładnie wiem ile czasu się na mnie patrzyłaś. Nie spałem.
Mój telefon zaczął dzwonić.
Dzięki Bogu-pomyślałam
Wzięłam telefon do ręki, przejechałam palcem po ekranie i przyłożyłam telefon do ucha.
-Cześć, Kathe. Dzwonie ci tylko powiedzieć że dzisiaj jest impreza na plaży. I jakbyś mogła powiedz Justinowi, bo nie chce mi się już do niego dzwonić.-powiedziała Nicole
-O której ?
- O 21. Będziesz?
-Postaram się.
-Dobra to do zobaczenia.-powiedziała i rozłączyła się
Odłożyłam telefon na szafkę i spojrzałam na Justina.
-Mam ci przekazać że dzisiaj jest o 21 impreza na plaży.-powiedziałam
-Okay. Idziesz?
-Tak.
-W takim razie jedziesz ze mną. O 20:50 bądź u mnie, dobra?
-Niech będzie.
-Kathe, śpisz jeszcze?-usłyszałam głos mojej mamy zza drzwi. Spojrzałam na Justina, który wiedział już co ma robić. Wstał z łóżka ubrany, pocałował mnie namiętnie i odsunął się.
-Do zobaczenia, skarbie.-powiedział, otworzył okno i podszedł po dachu do drzewa.


_____________________________________________

Cześć Misie ! 
Naprawdę Bardzo, bardzo dziękuje wam za komentarze i prawie 4000 wyświetleń. :)
Jesteście najlepsi. 
Jeśli nie będę miała dużo nauki, postaram się aby kontynuacja rozdziału pojawiła się w tym tygodniu.
MIŁEGO CZYTANIA :)
kontakt : ask- @allyoursbabyx

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział 9: Nie ufa mi.

18+ Czytasz na własną odpowiedzialność :)

Kathe POV'




Usłyszałam rozbijające się naczynie, otworzyłam oczy i szybko zbiegłam na dół.
-Wszystko dobrze?-zapytałam mamę, która stała w kuchni i sprzątała rozbity talerz
-Tak, miałam mokre ręce, i mi się wyślizgnął.
Spojrzałam na zegarek w kuchni dochodziła 8.
-To ja idę spać.
-Dobrze, ja dzisiaj jadę do firmy z ojcem o 11.
-Okay, obudź mnie na śniadanie.
Weszłam do pokoju, położyłam się na łóżku i zasnęłam.






-Kathe wstawaj.-usłyszałam głos mamy i poczułam szarpnięcie za moje ramie.
-Ummm... dobra. Już idę.-powiedziałam a mama wyszła z pokoju.
Zdjęłam jedną nogę z łóżka, potem drugą a na samym końcu otworzyłam zaspane oczy. Weszłam do łazienki przemyłam twarz zimną wodą, wytarłam się i zeszłam na śniadanie. Usiadłam przy stole pomiędzy mamą i tatą. Chwyciłam jedną z przygotowanych kanapek i zaczęłam ją jeść, od czasu do czasu popijając herbatą. Gdy się już najadłam, zaczęłam pomagać mamie w sprzątaniu po śniadaniu.
-Widziałam dzisiaj tego naszego sąsiada.-odstawiłam talerze i zwróciłam uwagę na mamę.
-Jakiego sąsiada?
-No tego co się niedawno wprowadził.
Dobra ona mówi o Justinie.-pomyślałam
-Co z nim?
-Ma jakieś dziwne towarzystwo, i te jego tatuaże. Wygląda na niebezpiecznego.-powiedziała
No nie kolejna osoba, która go się boi.
-Jak wyglądało to jego towarzystwo?
-A dlaczego to cię obchodzi Kathe?
-Bo chce wiedzieć jak wygląda ktoś kogo mam omijać.-skłamałam, po prostu chciałam wiedzieć kto u niego był.
-Racja. Jeden chłopak miał lekki zarost, krótkie włosy i okulary przeciwsłoneczne, więc nie mogłam zauważyć za dużo, a i przyjechał białym samochodem z czarnym dachem.
Dobra to był Ryan.
-Jeszcze ktoś?
-Tak. Chłopak brązowe włosy, całkiem dobrze zbudowany i chyba przyjechał czarnym dwudrzwiowym autem.
A to był Matt.
-Ktoś jeszcze, czy to koniec?
-Nie wiem, stoi tam jeszcze jakiś większy czarny samochód, z tyłu ma napis Range Rover czy coś.
To był samochód Justina.
Moja mama ma dobrą pamięć czasami za dobrą.
-Idę wziąć prysznic.-powiedziałam i poszłam do pokoju.
Gdy byłam już w środku, zaczęłam się śmiać to było zabawne, moja mama bawi się w szpiegowanie Justina, czy jak?
Otworzyłam szafę i zaczęłam szukać na dzisiaj jakiś ubrań. Wybrałam białe dżinsowe spodenki i kremową luźną bluzkę na ramiączkach. Wzięłam jeszcze z komody białą bieliznę. I poszłam do łazienki. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Umyłam ciało brzoskwiniowym żelem pod prysznic i wyszłam zakręcając wodę. Wytarłam ciało w niebieski ręcznik, ubrałam bieliznę i przygotowane wcześniej ubrania. Wyprostowałam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Podkreśliłam oczy eyelinerem, rzęsy pomalowałam tuszem a usta bezbarwnym błyszczykiem i zakryłam malinkę na mojej szyj. Zeszłam na dół a przy drzwiach wyjściowych stał tata.
-Już jedziecie do pracy?-zapytałam
-Tak, tylko czekam na mamę.
-Kathe- zawołała mama.
-Co?
-Wynieś śmieci.
-Dobra.-weszłam do kuchni i chwyciłam worek. Założyłam czarne balerinki, i wyszłam przed dom w kierunku kosza. Przed domem na przeciwko stał Justin z Ryanem i Mattem.
-Cześć Kathe.- Powiedział Matt, a reszta chłopaków obróciła się w moją stronę.
-Cześć.-odpowiedziałam, wrzucając śmieci do śmietnika. Czułam jak czyjś wzrok wypale we mnie dziurę. Obróciłam się i zobaczyłam wpatrującego się we mnie Justina. Uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech. Moi rodzice wyszli z domu, więc odwróciłam głowę, i zaczęłam iść w kierunku domu.
-Miłego Dnia -powiedział do mnie tata
-Nawzajem.-odpowiedziałam i weszłam do środka zamykając za sobą drzwi.
Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Zaczęłam oglądać jakiś film, ale ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam je, a na mnie rzucił się nie kto inny jak Justin Bieber. Zaczął całować moją szyje, a potem złączył razem nasze usta. Podniósł mnie do góry, a ja obwinęłam nogi wokół jego bioder. Kopnęłam jedną nogą drzwi, aby się zamknęły. Justin przyparł mnie do ściany i znowu zaczął całować moją szyje. Przygryzał, ssał i lizał drugą stronę mojej szyj. Teraz będę miała dwie malinki do ukrywania. Przejechał swoim językiem po mojej dolnej wardze, a gdy ją otworzyłam wsunął swój język do środka.
-Cóż za miłe przywitanie.-powiedziałam przerywając pocałunek.
-Nie mogłem się powstrzymać gdy cię zobaczyłem, ale wiedziałem że twoi rodzice są w domu.
-Dzisiaj rano moja mama cię obserwowała.-powiedziałam śmiejąc się.
-Jak to obserwowała?-powiedział marszcząc brwi.
-Patrzyła z jakim towarzystwem się zadajesz. I stwierdziła że wyglądasz niebezpiecznie.-powiedziałam znowu się śmiejąc.
-Ale ty się mnie nie boisz, prawda?
-Nie.-powiedziałam i pocałowałam go delikatnie w policzek. Postawił mnie na podłodze, a kiedy czułam już grunt pod nogami odeszłam w stronę kanapy, znowu na niej siadając. Odwróciłam się i zobaczyłam zdezorientowanego Justina.
-Będziesz tam tak stać?-zapytałam, a on zaczął iść w moją stronę i usiadł obok mnie.
-Co oglądasz?-zapytał
-Nie wiem, coś nudnego.-powiedziałam i wyłączyłam telewizor. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu, który dochodził z góry.
-Zaraz wracam.-powiedziałam i wbiegłam po schodach do pokoju. Przejechałam palcem po ekranie i przyłożyłam telefon do ucha.
-Co tam Nicole?-zapytałam
-Wyrwiesz się dzisiaj koło 21 z domu?
-Zależy po co.
-Idziemy na wyścigi, będę u ciebie o wpół do. Nie chce słyszeć odmowy. Do zobaczenia.-powiedziała i rozłączyła się.
No tak cała Nicole, no ale pójdę na te wyścigi.
Zeszłam po schodach i weszłam do salonu gdzie siedział Justin.
Teraz jego telefon zaczął dzwonić.
Co to ma być?-pomyślałam
Justin odebrał telefon.
-Czego?-zapytał.-Taa... O której?.... A co z nim nie tak?... Dobra, będę... Do zobaczenia.-powiedział i rozłączył się obrócił się w moją stronę i podszedł bliżej.
-Muszę jechać.-powiedział, stojąc naprzeciwko mnie.
-Umm... dobra. Spotkamy się później?
-Dzisiaj nie mogę, muszę załatwić parę spraw za miastem.
Podszedł jeszcze bliżej i pocałował mnie, po chwili odsunął się ode mnie i wyszedł.
Usiadłam na kanapie, i włączyłam jakiś program muzyczny, akurat leciała piosenka Iggy Azalea i Rity Ory „Black Widow”, więc zaczęłam ją śpiewać.
-Blackk Widow Babyy.- zakończyłam i wyłączyłam telewizor.
Jakby tu wydostać się z domu na te wyścigi? Nicole po mnie przyjdzie, więc wymyśle coś z nią. Z nudów, aż zaczęłam sprzątać dom. Jakieś 3, 4 godziny później wszystko błyszczało. Spojrzałam na zegarek była dopiero 17. Zawsze gdy się na coś czeka to ten czas wydłuża się w nieskończoność. Położyłam się na kanapie i zamknęłam oczy.




Usłyszałam dźwięk zamykających się drzwi od samochodu. Szybko podniosłam się. Cholera była 20. Mam 30 minut. Wbiegłam do swojego pokoju, otworzyłam szafę i wyjęłam z niej czarne rurki a do tego czarno-czerwoną koszulę. Wzięłam świeża bieliznę z komody i praktycznie wbiegłam do łazienki. Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Umyłam ciało brzoskwiniowym żelem pod prysznic, i wyszłam zakręcając za sobą wodę. Wytarłam się w ręcznik i założyłam bieliznę, a potem spodnie i koszulę. Wyprostowałam włosy. Oczy podkreśliłam eyelinerem, rzęsy tuszem. Zakryłam malinki fluidem i pomalowałam usta bezbarwnym malinowym błyszczykiem. Wyszłam z łazienki, założyłam na nogi czarne stopki i czarne Conversy. Popsikałam się moimi ulubionymi perfumami, włożyłam telefon do kieszeni i zeszłam na dół. Spojrzałam na zegarem miałam jeszcze 5 minut do przyjścia Nicole. Tak szybko chyba nigdy nie naszykowałam się do żadnego wyjścia.
-Mamo, rodzice Nicol muszą jechać dzisiaj do jej chorej cioci, i poprosiła mnie żebym została u niej na noc, bo sama się boj.-powiedziałam
-Dobrze, a kiedy wrócisz?
-Jak wrócą jej rodzice.-powiedziałam a w domu rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi.
Otworzyłam drzwi, a przed nimi stała uśmiechnięta Nicole.
-Cześć. Idziemy?-zapytała
-Tak, tylko poczekaj chwilę.-chwyciłam moją skórzaną kurtkę, i założyłam ją na siebie. Mimo że dzisiejszy dzień był gorący, noc jest chłodna. Zamknęłam za sobą drzwi, i ruszyliśmy w kierunku miejsca wyścigów.
Przez całą drogę śmiałyśmy się i rozmawiałyśmy. Oczywiście nie zabrakło pytań o Justina. Przyznam że trochę już mnie to denerwowało. Kiedy byliśmy już na miejscu, przed nami stały tłumy. Wyścigi musiały już się zatrząść, bo było słychać pisk opon i krzyki cieszących się ludzi. Przecisnęłyśmy się z Nicol przez tłum. Teraz ścigały się dwa Ferrari, jedno szare, a drugie czarne. Może i nie znam się zbyt dobrze na samochodach, ale takie auta jak te potrafię rozpoznać. Wygrało szare Ferrari. Zauważyłam Ryana, Matta, Scotta i Luka, w których stronę ciągła mnie Nicol. Co oni tu robią? Podeszłyśmy i przywitałyśmy się. Po chwili podjechało do nas szare Ferrari, gdy szybka opuściła się, zamurowało mnie. Siedział tam Justin. Więc to jest ta sprawa, którą musi załatwić za miastem. Po prostu nie mógł powiedzieć mi prawdy? Dobra trochę to zabolało, bo poczułam się jakby mi nie ufał. Kurwa, czego ja się spodziewałam? Zaczął rozmawiać z chłopakami coś że to ostatni przejazd i jeśli wygra cała pula jest ich. Nie jestem głupia, zorientowałam się o co mu chodzi. Spojrzał na Matta, a potem na Nicol która za nim stała. Kiedy zauważył mnie jego oczy lekko się rozszerzyły, jakby nie wierzył że tu stoję. Tak Bieber już wiem, że się ścigasz. Dobra, nie powiedział mi tego, no ale przecież nie musiał. Nie ufa mi i muszę się z tym pogodzić.
Stałam tam i patrzyłam się na niego. Jestem pewna że było po mnie widać że jestem zła. Pomyślicie że przesadzam, ale no kurwa, powiedziałam mu moją tajemnice o której nikt nie wie, nawet Nicole, a on nawet nie raczył przyznać się że ma wyścig i dlatego nie może się spotkać.
Męski głos wzywał uczestników, na linię startu.
-Powodzenia.-powiedział Ryan a Justin skinął głową w podziękowaniu.
Dobra jestem na niego zła, ale też zaczynam się martwić. A co jeśli coś mu się stanie?
Gdy rozbrzmiał dźwięk, oznaczający start obróciłam głowę aby spojrzeć na ścigające się samochody. Modliłam się aby nic mu się nie stało, żeby wygrał ten wyścig i cieszył się zwycięstwem. Kurwa on nawet pewnie nie chciał żebym tu była, a ja się przejmuje.
Parę minut później, Justin przejechał jako pierwszy metę. Ucieszyłam się że nic mu się nie stało, ale nie mam ochoty z nim teraz rozmawiać.
Justin podjechał swoim Ferrari, i wysiadł z samochodu. Każdy podszedł do niego gratulując mu.
-Dobra, idę się przejść.-powiedziałam do Nicol i odeszłam.
Niedaleko był Park. Usiadłam na ławce i podziwiałam gwiazdy na niebie, tej nocy wydawały się jakieś takie ciekawsze.
Ktoś usiadł obok mnie, więc spojrzałam w tamtą stronę. Obok mnie siedział Justin.
-Kathe
-Nic nie mów, to twoja sprawa. Po co tu przyszedłeś? Idź cieszyć się zwycięstwem.-powiedziałam przerywając mu.
On zbliżył się bardziej i przytulił mnie.
-Daj mi wytłumaczyć.
-Tłumacz się proszę bardzo, ale możesz mnie puścić.
-Nie puszczę cię. Wtedy u ciebie zadzwonili chłopaki, bo chcieli sprawdzić samochód przed wyścigami, a klucze do niego mam tylko ja więc pojechałem. Nie powiedziałem ci że mam wyścig, bo nie chciałem cie martwic. Taa, wiem że nie jesteśmy parą czy coś, ale wiem jakie są dziewczyny, zawsze o wszystko się martwią. Nie myślałem, że lubisz patrzeć na takie rzeczy, i że tam będziesz. Przepraszam, Kathe.- ostatnie słowa powiedział biorąc moją twarz w swoje dłonie, i patrzył prosto w moje oczy. A moje serce zaczęło walić jak oszalałe, i zrobiło mi się gorąco. Na pewno jest coś ze mną nie tak.
-Kiedy ty się nauczysz, że nie jestem jak większość dziewczyn? Dobra może faktycznie trochę się martwiłam, ale to dlatego że nie chciałam aby coś ci się stało.
Kurwa, ja powiedziałam to na głos? No nieźle, co on sobie o mnie pomyśli.
Uśmiechnął się szeroko, a jego oczy lekko się zaszkliły. Tylko nie wiem z jakiego powodu.
-Wiem, że nie jesteś jak inne. Jesteś wyjątkowa. Naprawdę się o mnie martwiłaś?-zapytał
Opuściłam głowę na dół w zakłopotaniu, i skinęłam nią lekko. Podniósł mój podbródek do góry i pocałował mnie namiętnie. Odpowiedziałam na pocałunek, a w moim brzuchu obudziły się motylki. Dobra, czuję się naprawdę dziwnie. W brzuchu mam motyli, gorąco mi, moje serce wali jak oszalałe, i nawet lekko kręci mi się w głowię. To uczucie jest... hmmm.... cudowne? Nie to mało powiedziane. Czuję się jakbym była w raju, i zaraz miałabym się rozpłynąć.
-O której masz być w domu?-zapytał, przerywając pocałunek
-Jak rodzice Nicol, wrócą do domu.-powiedziałam uśmiechając się
-Dobra czyli mogą wrócić rano. Chodź, jedziemy.-powiedział uśmiechając się, i wstał z ławki.
-O nie nie, Bieber. Idę do swojego domu.-powiedziałam i również wstałam z ławki.
-Mhmm.-wymruczał i złapał mnie za rękę ciągnąc w kierunku samochodu. Kiedy byliśmy już przy jego Ferrari otworzył mi drzwi, a potem zamknął je za mną. Nie wiem czy czasami jest takim dżentelmenem, czy po prostu boi się o swój samochód. Siedziałam na miejscu pasażera i czekałam aż Justin usiądzie na miejscu kierowcy. Po chwili otworzył drzwi, usiadł i odpalił silnik. Wyjechaliśmy na ulicę, a parę minut później Justin wjechał do jakiegoś garażu. Wyglądało to jak garaż Ryana, ale było ciemno więc nie mogłam dokładnie zobaczyć. Wysiadłam z samochodu i wyszłam z garażu. Przed domem stał czarny Range Rover. Domyśliłam się , że Justin trzyma tutaj Ferrari, ale dlaczego nie u siebie? Może dlatego że tam gdzie mieszkamy nie jest w 100% bezpiecznie więc może woli na nie uważać. + Mamy ciekawskich sąsiadów, zbyt ciekawskich, i mogliby wpędzić go w kłopoty. Podeszłam do Range Rovera i czekałam aż Justin otworzy samochód. Gdy usłyszałam piknięcie, otworzyłam drzwi i wsiadłam. Justin pojawił się od razu obok mnie, odpalił auto i ruszył. 5 minut później zaparkował samochód, i zgasił silnik. Równo wysiedliśmy z samochodu, chciałam iść do swojego domu, ale Justin złapał mnie za nadgarstek.
-O nie, nie idziesz do mnie księżniczko.-powiedział i złapał mnie za rękę, pilnując tym żebym mu nie uciekła.
- Nie idę do siebie.
-Nie idziesz do mnie, kotku. -Powiedział i podniósł mnie do góry. Nie szarpałam się bo i tak bym nie wygrała a poza tym nie mam ochoty się teraz z nim szarpać. Otworzył drzwi od swojego domu, i postawił mnie na ziemi. Odsunął się od drzwi, więc pomyślałam że jednak może ucieknę do swojego domu, chwyciłam za klamkę, ale Justin w ostatniej chwili zamknął mi drzwi przed nosem i podniósł mnie do góry. Wbiegł ze mną po schodach
-No nie, znowu.-powiedziałam, a on zaczął się śmiać.
Położył mnie na swoim łóżku i przycisnął mnie swoim ciałem.
-Nigdy więcej nie próbuj mi uciekać księżniczko.
-Niby czemu nie?
-Bo ci na to nie pozwolę. Jesteś na mnie zła, prawda?
-Nie, ja? gdzie?
-Kathe przecież widzę.
-Może dlatego, że poczułam się jakbyś mi nie ufam.-powiedziałam a on lekko się zdziwił
-Co to za brednie, oczywiście że ci ufam.
-To dlaczego nie powiedziałeś mi po prostu że masz wyścig?
-Umm, no już mówiłem nie chciałem cię martwić. Ale obiecuję na drugi raz powiem Ci.
-Czemu nie chciałeś mnie martwić?
-Może kiedyś się dowiesz. Wybaczasz mi?
-Może
Justin zaczął całować mnie po szyj, a potem zaczął zjeżdżać coraz niżej.
-A teraz mi wybaczasz?
- Jeszcze nie wiem.
Przeszkadzała mu moja koszula i kurtka. Zdjął moją kurtkę i rzucił ją na podłogę, zaczął rozpinać koszule, po chwili i ona znalazła się na ziemi. Teraz wziął się za moje spodnie, odpiął guzik, zsunął je na dół i zdjął.
-Nadal mi nie wybaczyłaś?
-hmmm... Wybaczam Ci.-powiedziałam, a on uśmiechnął się.
Chwyciłam brzegi jego koszulki, Justin podniósł ręce do góry, a ja zdjęłam ją i rzuciłam gdzieś w kąt. Odpięłam guzik jego spodni, potem rozporem i popchnęłam go na łóżko. Zdjęłam jego spodnie i rzuciłam je obok koszulki. Przez jego bokserki można było dokładnie zobaczyć że ma wzwód. Na co zaśmiałam się. Złączył nasze usta razem, odsunął się po chwili chwycił za gumkę od moich majtek. Spojrzał w moje oczy i szukał jakiejś niepewności, ale chyba nic nie znalazł bo pociągnął ją na dół i rzucił w kąt pokoju. Moje policzki zaczerwieniły się ze wstydu. Justin pocałował mnie i wszedł we mnie dwoma palcami. Jęknęłam, a on pocałował mnie w czoło. Zniżył się na dół, i zaczął wchodzić we mnie coraz szybciej dodając do tego jeszcze jeden palec. Lizał i ssał moją łechtaczkę. Jęczałam przez tą przyjemność, która rosła w moim brzuchu z każdym jego ruchem. Ruszył palcami ostatni raz
-Justinn- wykrzyczałam, a moje ciało oblał orgazm.
Podniósł się z łóżka, pocałował mnie w czoło i poszedł do łazienki, nie musiałam się domyślać co tam robił. Po chwili przyszedł do pokoju i położył się obok mnie, przytulając mnie do swojej klatki. Gdy był w łazience założyłam na siebie z powrotem swoje majtki, i wróciłam do łóżka. Justin przykrył nas kocem a ja wtuliłam się bardziej w jego klatkę piersiową.
-Dobranoc księżniczko.-powiedział i ucałował mnie w czoło
-Dobranoc.-odpowiedziałam i zamknęłam oczy.
Co ten chłopak ze mną robi?

_____________________________________

No i kolejny rozdział. :) 
Justin z Kathe posunęli się o krok do przodu :) 
W następnym rozdziale zacznie się więcej dziać. 
Naprawdę dziękuje wam za komentarze, jesteście kochane <3 
Pamiętajcie czym więcej komentarzy, tym szybciej rozdział. :)
Ten pojawił się o wiele szybciej niż zamierzałam, ale tak ładnie prosiłyście. :)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
ask: @allyoursbabyx

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 8 : Mam nad tobą władze

                                                       
-Twoja przyjaciółka cały czas nas obserwuje. Wiem że jestem kurewsko przystojny, no ale ma Matta.-powiedział a ja wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem.
-I taki skromny.-dodałam nadal się śmiejąc, wszyscy patrzyli się na nas jak na chorych umysłowo ludzi.

-I co się patrzycie?-powiedział, posyłając im groźne spojrzenie

-Spokojnie, Bieber uspokój swoje dupsko -powiedział Ryan

-Ty mi tu kurwa nie mów kiedy mam być spokojny.-powiedział, a jego oczy pociemniały. To była ta sama złość jak wtedy w samochodzie. Wydarzenia z tamtej nocy wróciły do mojej głowy. Strach pomyśleć jak on wygląda gdy naprawdę jest ostro wkurzony.

 Kathe POV'

 
-Justin.-powiedziałam cicho patrząc mu w oczy, położyłam jedną rękę na jego klatce piersiowej i przygryzłam dolną wargę. Pomyślałam że może uspokoję go lekko. I miałam rację gdy na mnie spojrzał jego twarz złagodniała, a gdy przygryzłam wargę, jego oczy powróciły do normalnego koloru. Teraz wiem, że mam nad nim małą władzę, ale on ma ją również nade mną.
Justin zacisnął bardziej ucisk na moim brzuchu i przesunął mnie bardziej w swoją stronę, tak że czułam każde podniesienie jego klatki. Czułam się tak cholernie bezpiecznie. Wszyscy wpatrywali się we mnie z nie dowierzaniem tego co właśnie zrobiłam. Ich spojrzenia były typu 'Kurwa, co ona właśnie zrobiła?'
-No co?-zapytałam
-Nie nic, po prostu brawa dla ciebie Kathe. Wątpię żeby jaka kol wiek dziewczyna uspokoiła go w ten sposób.-odezwał się Scott.
Moje serce zaczęło bić jak oszalałe na jego słowa. A co jeśli on ma rację, ale chwila nic nie wiem o dotychczasowym życiu Justina, więc to są tylko jego przypuszczenia, które pewnie nie są prawdą.
-Scott to są tylko twoje głupie domysły, które pewnie są nieprawdziwe.-powiedziałam i spojrzałam na Justina. Przypatrywał mi się dokładnie, i nie miał zamiaru się odezwać, a przydało by się jakieś potwierdzenie albo zaprzeczenie moich słów, ale nic nie usłyszałam. Wpatrywał się w moją twarz, jakby znalazł tam coś ciekawego. Mam coś na twarzy czy coś?
-Choleraaa.-obróciłam się aby zobaczyć zapatrzonego w pustą paczkę od papierosów Scotta.- No nic, idziemy do sklepu.-dokończył. Wszyscy wstaliśmy i podążaliśmy dróżką w stronę sklepu. Gdy byliśmy na miejscu, na dworze panował już mrok. Jak ten dzień szybko zleciał.-pomyślałam
Scott wszedł do sklepu z chłopakami, a ja zostałam sama z Nicole. Na chodniku stała matka z 10 może 11 letnią córką tłumacząc jej coś. Podeszłyśmy parę kroków bliżej, aby lepiej je usłyszeć.
-Widziałaś tamtych ludzi, pamiętaj trzymaj się od takich towarzystw jak najdalej. Bo gdy spotkam cię w towarzystwie kogoś takiego jak oni, pożałujesz. Oni wróżą same kłopoty, rozumiesz?- Powiedziała matka, a dziewczynka skinęła tylko w potwierdzeniu głową.
Wybuchliśmy z Nicol śmiechem, bo ta cała sytuacja była dość śmieszna. Gdy matka dziewczynki zobaczyła nas, złapała dziecko za rękę i odeszła z nim prawie biegnąc. To było chyba spowodowane tym, że widziała nas wcześniej z chłopakami, przed którymi właśnie ostrzegała swoje dziecko. Zaczęłyśmy jeszcze mocniej się śmiać. Z jednej strony podobało mi się to że ktoś może się mnie bać, ale z drugiej strony to było dziwne.
-Tak towarzystwo chłopaków, z pewnością dodaje nam uroku.-powiedziała Nicole, nie przestając się śmiać, razem ze mną.
Chłopaki wyszli ze sklepu, i przypatrywali się naszej dwójce. Ja z Nicole trzymaliśmy się za klatkę piersiową z powodu bólu wywołanego śmiechem, ale to nie powstrzymało nas i dalej stałyśmy tak śmiejąc się do siebie nawzajem.
-Z czego się śmiejecie?-zapytał Ryan, podchodząc do nas.
Nicol spojrzała na chłopaka, a potem na resztę a na samym końcu na mnie i znowu zaczęła się śmiać.Wiedziałam o co jej chodzi, więc wybuchnęłam razem z nią.
-Wróżycie same kłopoty, rozumiesz?-powiedziałam to tak samo jak tamta kobieta i znowu zaczęłam się śmiać, na samą myśl o tamtej sytuacji. Nicol gdy tylko usłyszała moje słowa, zaczęła śmiać się tak mocno, że prawię położyła się na chodniku.
Może dla was wydaje się to trochę dziwne, że śmiejemy się z takiego gówna tak bardzo ale mina i reakcja tamtej kobiety była nie do zapomnienia.
-Wytłumaczy któraś z was o co wam chodzi?- odezwał się Matt
Nicol uspokoiła się i zaczęła im opowiadać wszystko, nawet pokazując przy tym wyrazy twarzy tamtej kobiety i dziecka. Co spowodowało kolejny napad śmiechu u mnie. Gdy skończyła, pokazując jak tamta kobieta zaczęła prawie uciekać, chłopaki również się zaśmieli.
Poczułam jak mój telefon za wibrował, więc wyjęłam go z kieszeni i spojrzałam na ekran. Miałam wiadomość odblokowałam ekran i zaczęłam czytać.


Od: Mama
O której masz zamiar wrócić do domu, młoda damo?


Kliknęłam na odpowiedz.


Do: Mama
Niedługo. Oglądamy z Nicol film jak tylko się skończy, wrócę.


Co miałam jej napisać. ' Spokojnie wrócę do domu. Na razie jestem z Nicol, Justinem, Ryanem, Scottem i Mattem. Wiesz chłopaki należą do gangu, ale jestem bezpieczna.' Gdy tylko dowiedziała by się o tym, miała bym straszny szlaban. Za to że nie posłuchałam jej co do 'niespotykania się z żadnymi chłopakami' i 'omijanie niebezpiecznych ludzi' oraz za okłamanie jej. Nie ma to jak mieć dwójkę surowych rodziców.-pomyślałam i głośno westchnęłam
-Coś nie tak?
Podniosłam głowę znad telefonu i zobaczyłam przed sobą stojącego Justina.
-Yyym, wszystko okay. Mama pytała kiedy wracam.-powiedziałam i schowałam telefon do kieszeni.
-I kiedy wracasz?
-Po obejrzeniu filmu z Nicol- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Podeszła do nas Nicol i złapała mnie za rękę.
-Wybacz Justin, ale zabieram ci ją.-powiedziała, patrząc na niego.
-Umm... no dobra.-powiedział
Nicol zaczęła ciągnąć mnie w kierunku jakiś krzaków.
-Gdzie idziemy?-zapytałam
-Muszę zapalić.
Wyjęła z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę Matta. Włożyła papierosa do ust, zapaliła go i zaciągnęła się dymem, wypuszczając go po chwili.
-Chcesz?-zapytała
Chwyciłam jednego papierosa z paczki i zapalniczkę z jej rąk. Włożyłam go na brzegi moich warg i zapaliłam. Zaciągnęłam się dymem, zostawiając go na parę sekund w moich płucach, po czym go wypuściłam i oddałam jej zapalniczkę. Nie jest to pierwszy raz kiedy mam papierosa w ustach. Musiałam się odstresować, i chodź na chwilę zapomnieć o tym co by było gdyby moi rodzice nie byli tacy surowi. Chce o nich zapomnieć chociaż na sekundę. Przyłożyłam papierosa do ust i znowu zaciąg łam się dymem, tym razem zostawiając go na trochę dłużej w płucach niż wcześniej.
Gdy skoczyłyśmy palić, rzuciłyśmy pety na ziemie , przydeptaliśmy je podeszwami naszych butów i wyszłyśmy z krzaków.
-Co tam robiłyście?-zapytał Scott
-Nie twoja brocha.-odpowiedziała mu Nicole, podchodząc do Matta i po kryjomu oddając mu pudełko z papierosami. Nie chciała żeby wszyscy wiedzieli że pali, bo przez przypadek mogło by to się jakimś cudem dostać do jej rodziców, a niebyli by z tego powodu zadowoleni. Dlatego wiem o tym tylko Ja i Matt.
Justin podszedł do mnie od tyłu i objął w pasie.
-Paliłaś?- wyszeptał do mojego ucha
-Zdaje ci się.
-Nie rób ze mnie debila, wiem jak pachną papierosy.-powiedział i obrócił mnie twarzą w swoją stronę.-A tak się składa, że naszła mnie teraz ochota, żeby zapalić.-dodał z cwaniackim uśmiechem
-To idź zapal, nie zabraniam ci.
-Nie koniecznie chce zapalić dosłownie. Wystarczy mi poczuć ich smak, może być na czyjś ustach..-powiedział z tym samym uśmiechem
-Justin nie tutaj, patrzą na nas.
-Wiesz nie obchodzi mnie to, ale jeśli nie chcesz żeby widzieli, to trudno.- powiedział i popchnął mnie w kierunku krzaków, tak że oboje wylądowaliśmy za nimi na ziemi. Złączył nasze usta razem, odpowiedziałam na jego pocałunek, i obwinęłam swoje rękę wokół jego szyj. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze, prosząc tym o dostęp do mojej buzi. Uchyliłam ją lekko, a on wślizgnął swój język. Po tym namiętnym pocałunku, odsunęliśmy się od siebie, bo zaczęło brakować nam powietrza w płucach.Justin pomógł mi wstać, a ja otrzepałam się z ziemi, którą miałam na ubraniach.
-I co nie musisz już zapalić?-zapytałam z uśmieszkiem
-Możliwe że chce jeszcze raz, ale wtedy mogło by się zrobić goręcej.-powiedział odsłaniając swoje białe zęby
Wyszliśmy z krzaków, ale na szczęście nikt tego nie zauważył.
-Gdzie byliście?-zapytał Ryan
-Zostawiłem telefon w samochodzie, więc po niego poszliśmy.-powiedział, a ja zachichotałam cicho na jego kłamstwo.
-My się zbieramy, w razie czego znacie mój numer.-powiedział Matt.
Nicole podeszła do mnie i pożegnała się a potem podeszła do Matta i złapała go za rękę. Zniknęli parę metrów dalej w samochodzie.
-Dobra w takim razie my też się zbieramy.-powiedział Justin
-Bieber no weź.- odezwał się Scott, błagalnym głosem
-Sorry stary, innym razem.-odpowiedział i złapał mnie za rękę prowadząc w kierunku samochodu. Coraz bardziej zaczyna mi się podobać to kiedy trzyma moją dłoń. Wsiedliśmy do samochodu, Justin odpalił silnik i wyjechał na ulicę. Przypomniała mi się sytuacja z parku, jak Justin pod wpływem mojego dotyku uspokoił się. Więc postanowiłam coś sprawdzić.
Przysunęłam się bardziej w jego stronę, i położyłam rękę na jego klatce piersiowej, i zaczęłam nią zjeżdżać powoli ale coraz niżej. Jego ciało zesztywniało, i wyprostował się w fotelu. Czyli rzeczywiście mój dotyk ma na niego jakiś wpływ.
-Co robisz?-zapytał, patrząc na ulice.
-Nic.-powiedziałam i zaczęłam zjeżdżać ręką coraz niżej, aż znalazła się nad jego spodniami.
-Kathe- powiedział lekko drżącym głosem
-hmmmm?
Zaczęłam zjeżdżać ręką w dół po jego spodniach, a potem znowu przeniosłam się na jego klatkę piersiową. Jego oddech był nie równy. Zjechałam znowu ręką na jego spodnie i zaczęłam kierować się w kierunku jego krocza. Nie miałam żadnego planu, chciałam po prostu zobaczyć jak się zachowa. Skręcił gwałtownie w jakąś uliczkę, więc odsunęłam się od niego łapiąc za brzeg siedzenia, tak abym o nic nie uderzyła. Wjechał na parking i zatrzymał samochód. Złapał za moją talie, i usadził mnie na swoich kolanach.
-Co to było?-zapytał nadal nierówno oddychając
-Chciałam coś sprawdzić.
-Co chciałaś sprawdzić?
-Wtedy w parku uspokoiłeś się przez mój dotyk, więc chciałam sprawdzić jak zachowasz się tym razem.
-Mógłbym spowodować wypadek, przez ciebie.-powiedział, a ja skrzywiłam brwi.
-Aż tak działa na ciebie mój dotyk?-zapytałam, a on położył rękę na moim ramieniu i zaczął jeździć po niej swoimi opuszkami palców.
Dostałam gęsiej skórki, a on zachichotał.
-Nie mogę skupić się na czymś jeśli mnie dotykasz, ale najwyraźniej nie tylko ja.-powiedział z dużym uśmiechem
-Ummm... Ta gęsia skórka to dlatego że mi.... zimno-powiedziałam
-To dlaczego już jej nie masz?-powiedział i znowu przejechał palcem po moim ramieniu. -Oj, chyba znowu ci zimno.-dokończył śmiejąc się.
Włożyłam swoje ręce pod jego koszulce, i zaczęłam rysować na niej różne wzory, czułam jak jego mięśnie napinają się pod moim dotykiem.
-A ty dlaczego napinasz mięśnie?-zapytałam.
I tu go mam.-pomyślałam
-Dobra, dość tego.-powiedział i pocałował mnie. Kompletnie się tego nie spodziewałam, ale po chwili odpowiedziałam na pocałunek.
-Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.-powiedziałam odsuwając się od niego z uśmiechem.
-Dobra, nie mogę się skupić jak mnie dotykasz. Nigdy żadna kobieta nie uspokoiła mnie w ten sposób, zawsze pomagał...
-Nie musisz kończyć.-powiedziałam, a on się zaśmiał.
-Ale ja też mam nad tobą władzę, nie myśl sobie że to działa tylko w jedną stronę, skarbie. Widzę przecież jak na ciebie działam.-powiedział szczerząc się.
Moje policzki zalał rumieniec. Kurwa aż tak to wszystko widać?
-yyyyy... Czyli ja mam władzę nad tobą a ty nade mną, ale ja mam większą.-powiedziałam z uwodzicielskim spojrzeniem
-Czyżby?-chciał coś jeszcze powiedzieć, ale zamknął buzie, gdy usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam się wiercić, tak jakby było mi niewygodnie. Justin wymruczał coś niezrozumiałego pod nosem.
-Mówiłam ,że mam większą władze.-powiedziałam przygryzając wargę.
-Nie wierć się tak jeśli nie chcesz abym pieprzył cię w tym samochodzie, do ostatnich sił.
Poruszyłam się lekko, a on odsunął fotel do tyłu.
-Skarbie, co ci mówiłem-wyszeptał w moją szyje
-Ummm... nie pamiętam-powiedziałam udając że próbuje sobie przypomnieć.-No nie pamiętam.-dodałam po chwili, przygryzając wargę.
Zaczął całować moją szyje. Gdy znalazł mój słaby punkt, jęknęłam a on zaśmiał się. Zaczął przygryzać, lizać i ssać na zmianę ten kawałek szyj. Odsunął się po chwili zadowolony z tego co zrobił. Jestem pewna że mam tam malinkę.
-Pora jechać do domu.-powiedziałam a on wsunął fotel na swoje miejsce. Od kroczyłam go i usiadłam na swoim miejscu. Spojrzałam w lusterko, a na mojej szyj była duża malinka.
-Jak ja mam się dostać z tym do domu?-zapytałam
-Dasz radę księżniczko.
-Jeśli to zauważą, zginę.-powiedziałam, a on zaczął się śmiać
-Są aż tacy straszni?
-Zdecydowanie tak. Mam zakaz spotykania się z jakimi kol wiek chłopakami, mam unikać niebezpiecznych ludzi, mam nie chodzić na imprezy, nie palić, nie pić, nie brać narkotyków, mam tylko się uczyć i nic więcej.
-Uuuuu... ale chyba złamałaś już prawię każdą zasadę.-powiedział lekko się śmiejąc.
-Tak jakoś wyszło.
Wjechaliśmy na podjazd domu Justina i wysiedliśmy cicho, tak aby nie zwrócić uwagi nikogo z mojego domu.
Justin podszedł do mnie i pociągnął mnie przed maskę, tak żeby nikt nas nie widział. Oparł mnie o samochód i namiętnie pocałował, odwzajemniłam pocałunek i odsunęłam się.
-Do zobaczenia księżniczko.-powiedział i złożył mały słodki pocałunek na moich ustach, po chwili odsunął się a ja ruszyłam w kierunku domu. Przed drzwiami poprawiłam bluzkę, tak aby jakoś zakryć malinkę, i weszłam do domu. Nikt na szczęście nie usłyszał że już wróciłam więc wbiegłam po schodach do swojego pokoju. Zakluczyłam go i poszłam do łazienki zakryć malinkę, w razie gdyby moja mama, albo tata postanowili by tu przyjść.
Kiedy malinka była już ledwo co widzialna, zeszłam na dół.
-Jak było u Nicole?
Obróciłam się a przede mną stała moja mama. Czy ona widziała mnie i Justina, i pyta mnie sprawdzając? Czy naprawdę chce wiedzieć? Przesadzam.
-Świetnie.
-To wspaniale. Kathe wyjedziemy z ojcem na weekend , musimy zawieść towar do klienta. Przepraszam cię że musisz zostawać tak często sama.
-Nie ma sprawy. - Naprawdę teraz nie przeszkadza mi to tak jak kiedyś. To będzie idealna okazja żeby spotkać się z Justinem. Mój telefon zawirował, wyjęłam go z kieszeni i przeczytałam wiadomość.
Od: Justin
Dzięki za dzisiaj. :) Dobranoc księżniczko.


Uśmiechnęłam się i odpisałam.


Do: Justin
Też dziękuje i dobranoc :)


-Z kim piszesz?-odezwała się moja matka
-Nicol pyta czy jestem już w domu.
-Wspaniała dziewczyna, skoro martwi się o ciebie.
-Tak jest wspaniała.-powiedziałam uśmiechając się na samą myśl o Nicole.
Wsunęłam telefon do spodni, i usiadłam przy stole czekając aż mama poda mi kolacje.
Zjadłam kanapki, przygotowane przez mamę, wypiłam herbatę i wstałam od stołu, zanosząc talerz i kubek do zmywarki.
-Idę do siebie.-powiedziałam i weszłam po schodach do swojego pokoju.
Podeszłam do szafy, chwyciłam szare dresy i czarną bokserkę, z komody wyjęłam świeżą bieliznę. Telefon położyłam na szafce nocnej i weszłam do łazienki. Zakluczyłam za sobą drzwi, zdjęłam ubrania i weszłam do kabiny. Umyłam ciało, i wyszłam wycierając się w miękki ręcznik. Założyłam bieliznę i przygotowane ubrania. Związałam włosy w niechlujnego koka, i wyszłam z łazienki. Spojrzałam na telefon patrząc czy nie mam żadnej nowej wiadomości, ale jej nie było. Odsunęłam koc i wskoczyłam pod niego przykrywając się nim. Wtuliłam się w poduszkę i natychmiastowo zasnęłam.

___________________________________


No i jest kolejny rozdział. Naprawdę dziękuje za wszystkie wyświetlenia oraz komentarze. :)
Nawet jeden komentarz, a tak bardzo cieszy. 
Czym więcej komentarzy, tym szybciej pojawi się kolejny rozdział, więc komentujcie kochani.  
MIŁEGO CZYTANIA :*
 W razie gdy byście mieli jakieś pytania :) ask: @allyoursbabyx  
CZYTASZ = KOMENTUJESZ